Wczesnym porankiem, razem z Lorienem i naszymi zwierzakami, udaliśmy
się na wszystkie sekretne mapy. Najgorzej było na 5-x, gdzie Hoakin nie chciał
zginać. Po długiej walce z nim, w końcu udało się zaliczyć misję. Gdy już zakończyliśmy
zmagania na dungach, przyszła pora na odpoczynek, a zaraz potem na Henira.
Skierowaliśmy się na areny pvp odpocząć i popatrzeć na walczących wojowników.
Gdy my sobie wygodnie siedzieliśmy i pochłonięci byliśmy
rozmową, nasze zwierzaki zasnęły obok siebie. Nasza rozmowa krążyła pierw wokół
walk tutaj, a później o nowym secie. Chung miał na tyle szczęście, że zakupił
sobie już wszystko, poza górą. Przynajmniej on ma normlane ceny tego setu, a
nie jakieś kosmiczne liczby, jak u mnie. Aż z ciekawości na chwile odszedłem od
nich i skierowałem pod tablicę rynkową. Przyglądam się i widzę jakąś nowość.
Góra, dół, rękawice i buty za normalną cenę? Nie zwlekając dłużej, kupiłem te
części, a potem zerknąłem na cenę fryzury. No tutaj już tak kolorowo nie było…
200kk? Ciekawe jaki idiota to kupi. Wróciłem do Loriena i pochwaliłem się nowym
zakupem. Był zadowolony, że w końcu sobie to skompletuje i nie zbiednieje
kompletnie. Wypoczęci, zabraliśmy się w drogę do Glave, jednakże utrudniały nam
to nasze pupile. Za żadne skarby nie chciały wstać. Wzięliśmy je na ręce i
podeszliśmy pod fontannę, niedaleko areny. Zanurzyliśmy je delikatnie w zimnej
wodzie, a one nic. To podjęliśmy bardziej ekstremalne środki i podstawiliśmy je
pod płynącą wodę z góry. Od razu jak, oparzone się obudziły. Wyrwały się z rąk,
wleciały do fontanny, zaczęły piszczeć w niebogłosy i jak strzały wyskoczyły z
niego, trzęsąc się jak galaretka. Ludzi patrzeli na nas, jednak nas to nie
interesowało. Podeszliśmy do nich i wzięliśmy w swoje ramiona. Moja oczywiście
się wydzierała, w mojej głowie, czy jestem normalny i inne, a od Loriena
zaczęła mu płakać. Wymieniliśmy się spojrzeniami i lekko rozbawieni ruszyliśmy
do Glave.
W południe, wróciliśmy do pałacu. Gdy tylko Zeki mnie, nas
ujrzała to wiedziałem, że będą kłopoty. Lorien od razu się ulotnił i ja sam z
Wyrocznią zostałem z nią. Podeszła do mnie wściekła jak osa i mierzyła
złowrogim spojrzeniem. Odwróciłem głowę w drugą stronę, bo zaraz zacznie bić i
się wydzierać, jednak tym razem było inaczej (oh, jakaś nowość). Zawiesiła ręce
na szyi, przytuliła i zapytała jak mija mi dzień. No tu to mnie zaskoczyła. Aby
raz nie oberwało mi się… Objąłem ją i powiedziałem, co do tej pory robiłem. Nie
wiem skąd taka radość u niej, jednak wole nie pytać, bo zaraz specjalnie zrobi
się wredna.
Resztę dnia spędziłem z Aishą. Powiedziałem jej o zakupie
avatara i pytała się, kiedy będzie całość. Odparłem jej, jak będzie po
normalnej cenie, bo teraz to się nie opłaca. Co dziwne dziś, teraz jakoś była
zbyt łatwa, w sensie, że łatwo ją było ujarzmić i co dziwne pozwala mi dziś na
wszystkie zaczepki nie zaczepki i inne rozpieszczania. Może by tak dziś…
Wieczór mijał spokojnie. Wszyscy razem dyskutowaliśmy, a ja
uparcie męczyłem Ravena o jego stosunki z Reną. Bronił się jak tylko mógł.
Dałem znak Aishy, by jakoś od Reny coś wyciągła. Kiwnęła tylko głową i zaczęły
rozmawiać.
-Sieeeeema ludzieeeee! – od razu rozpoznałem ten głos.
Odwróciliśmy się wszyscy i w naszą stronę szedł Amhil w towarzystwie Kakazu.
Amhil oparł się łokciem o krzesło i
spojrzał na mnie. – Majster, musimy pogadać. Jest mega, duża sprawa. – kiwnąłem głową
i wyszliśmy na dziedziniec.
-Co jest? – założyłem ręce i spojrzałem na nich.
-To tak, planujemy zrobić jutro taką big akcję nie i …
-Nasze pytanie brzmi, czy możemy wykorzystać ten hotel? –
patrzeli na mnie błagalnym spojrzeniem.
-A co planujecie, jeśli można wiedzieć?
-Chcemy się trochę rozerwać. – uśmiechnęli się obaj
podejrzanie. Domyśliłem się, co planują.
-Zdradźcie szczegóły, a będziecie mogli robić tu, co
chcecie. Oczywiście tylko na ten jeden dzień.
Wtajemniczyli mnie w swoje jutrzejsze plany i zgodziłem się.
Zapowiada się ciekawy dzień jutro. Gdy skończyli, wrócili do siebie, a do mnie
od tyłu przytuliła się Zeki. Spojrzałem na nią, a ona uśmiechnęła się szczerze
i pogodnie. Odwróciłem się w jej stronę i przytuliłem do siebie, szepcząc jej
do ucha czy dziś spędzi noc ze mną. Zgodziła i tak sobie namiętną noc
załatwiłem, a jutro zabawny dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz