czwartek, 28 lutego 2013

Wpis2



Wczesnym porankiem, razem z Lorienem i naszymi zwierzakami, udaliśmy się na wszystkie sekretne mapy. Najgorzej było na 5-x, gdzie Hoakin nie chciał zginać. Po długiej walce z nim, w końcu udało się zaliczyć misję. Gdy już zakończyliśmy zmagania na dungach, przyszła pora na odpoczynek, a zaraz potem na Henira. Skierowaliśmy się na areny pvp odpocząć i popatrzeć na walczących wojowników.
Gdy my sobie wygodnie siedzieliśmy i pochłonięci byliśmy rozmową, nasze zwierzaki zasnęły obok siebie. Nasza rozmowa krążyła pierw wokół walk tutaj, a później o nowym secie. Chung miał na tyle szczęście, że zakupił sobie już wszystko, poza górą. Przynajmniej on ma normlane ceny tego setu, a nie jakieś kosmiczne liczby, jak u mnie. Aż z ciekawości na chwile odszedłem od nich i skierowałem pod tablicę rynkową. Przyglądam się i widzę jakąś nowość. Góra, dół, rękawice i buty za normalną cenę? Nie zwlekając dłużej, kupiłem te części, a potem zerknąłem na cenę fryzury. No tutaj już tak kolorowo nie było… 200kk? Ciekawe jaki idiota to kupi. Wróciłem do Loriena i pochwaliłem się nowym zakupem. Był zadowolony, że w końcu sobie to skompletuje i nie zbiednieje kompletnie. Wypoczęci, zabraliśmy się w drogę do Glave, jednakże utrudniały nam to nasze pupile. Za żadne skarby nie chciały wstać. Wzięliśmy je na ręce i podeszliśmy pod fontannę, niedaleko areny. Zanurzyliśmy je delikatnie w zimnej wodzie, a one nic. To podjęliśmy bardziej ekstremalne środki i podstawiliśmy je pod płynącą wodę z góry. Od razu jak, oparzone się obudziły. Wyrwały się z rąk, wleciały do fontanny, zaczęły piszczeć w niebogłosy i jak strzały wyskoczyły z niego, trzęsąc się jak galaretka. Ludzi patrzeli na nas, jednak nas to nie interesowało. Podeszliśmy do nich i wzięliśmy w swoje ramiona. Moja oczywiście się wydzierała, w mojej głowie, czy jestem normalny i inne, a od Loriena zaczęła mu płakać. Wymieniliśmy się spojrzeniami i lekko rozbawieni ruszyliśmy do Glave.
W południe, wróciliśmy do pałacu. Gdy tylko Zeki mnie, nas ujrzała to wiedziałem, że będą kłopoty. Lorien od razu się ulotnił i ja sam z Wyrocznią zostałem z nią. Podeszła do mnie wściekła jak osa i mierzyła złowrogim spojrzeniem. Odwróciłem głowę w drugą stronę, bo zaraz zacznie bić i się wydzierać, jednak tym razem było inaczej (oh, jakaś nowość). Zawiesiła ręce na szyi, przytuliła i zapytała jak mija mi dzień. No tu to mnie zaskoczyła. Aby raz nie oberwało mi się… Objąłem ją i powiedziałem, co do tej pory robiłem. Nie wiem skąd taka radość u niej, jednak wole nie pytać, bo zaraz specjalnie zrobi się wredna.
Resztę dnia spędziłem z Aishą. Powiedziałem jej o zakupie avatara i pytała się, kiedy będzie całość. Odparłem jej, jak będzie po normalnej cenie, bo teraz to się nie opłaca. Co dziwne dziś, teraz jakoś była zbyt łatwa, w sensie, że łatwo ją było ujarzmić i co dziwne pozwala mi dziś na wszystkie zaczepki nie zaczepki i inne rozpieszczania. Może by tak dziś…
Wieczór mijał spokojnie. Wszyscy razem dyskutowaliśmy, a ja uparcie męczyłem Ravena o jego stosunki z Reną. Bronił się jak tylko mógł. Dałem znak Aishy, by jakoś od Reny coś wyciągła. Kiwnęła tylko głową i zaczęły rozmawiać.
-Sieeeeema ludzieeeee! – od razu rozpoznałem ten głos. Odwróciliśmy się wszyscy i w naszą stronę szedł Amhil w towarzystwie Kakazu. Amhil oparł się  łokciem o krzesło i spojrzał na mnie. – Majster, musimy pogadać. Jest mega, duża sprawa. – kiwnąłem głową i wyszliśmy na dziedziniec.
-Co jest? – założyłem ręce i spojrzałem na nich.
-To tak, planujemy zrobić jutro taką big akcję nie i …
-Nasze pytanie brzmi, czy możemy wykorzystać ten hotel? – patrzeli na mnie błagalnym spojrzeniem.
-A co planujecie, jeśli można wiedzieć?
-Chcemy się trochę rozerwać. – uśmiechnęli się obaj podejrzanie. Domyśliłem się, co planują.
-Zdradźcie szczegóły, a będziecie mogli robić tu, co chcecie. Oczywiście tylko na ten jeden dzień.
Wtajemniczyli mnie w swoje jutrzejsze plany i zgodziłem się. Zapowiada się ciekawy dzień jutro. Gdy skończyli, wrócili do siebie, a do mnie od tyłu przytuliła się Zeki. Spojrzałem na nią, a ona uśmiechnęła się szczerze i pogodnie. Odwróciłem się w jej stronę i przytuliłem do siebie, szepcząc jej do ucha czy dziś spędzi noc ze mną. Zgodziła i tak sobie namiętną noc załatwiłem, a jutro zabawny dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz