Wieczorem wróciliśmy do Sandri. Gdy Emirate zobaczył w jakim jesteśmy
stanie zaniepokoił się i zaprowadził nas do Vapor. Początkowo zrobiła
awanturę, że się do niej dobijamy ale później, ze względu na nas
wpuściła do środka. Zaprowadziła nas do jakiegoś pomieszczenia pełen
łóżek, choćby w szpitalu. Kazała nam usiąść i powiedzieć, co się
wydarzyło. Za ten czas robiła jakieś mikstury. Gdy jej to wszystko
powiedzieliśmy rozdała nam po szklance tego płynu i kazała wypić.
Uprzedzała, że w smaku dobre nie jest i miała racje. Wiele rzeczy już
piłem ale to jest ohydne. Usiadła na krześle i zaczęła mówić o
Chieftain'ie, o jego mocy i sposobie walki. Gdy tak ją słuchałem to
dziękowałem Stworzycielowi, że tam nie poszliśmy. Gość jest mocny, skoro
potrafi wysysać ludzkie życia. Raz ktoś wpadnie to ma śmierć
gwarantowaną, nie dziwię się, że nikt z nimi nie zadziera. Podczas
opowiadania panny alchemiczki zauważyłem, iż Chung był strasznie
skupiony i było widać jak myśli nad czymś. Pod koniec omawiania postaci
Chiefa dorzuciła, iż jego miejsce pobytu jest otoczone skażoną wodą,
która odbiera energię, a nawet jak się w niej za długo będzie stać to
ginie na miejscu. Nie brzmi to ciekawie. Jak mamy się do niego zbliżyć w
takim razie? To jest pokręcone. Wtedy Chung zaczął dokładniej wypytywać
Vapor o różne szczegóły. Patrzeliśmy na niego jakby nie był sobą.
Zapytałem go, po co się pyta o to wszystko. Odpowiedział z uśmiechem, iż
jak mamy się przygotować to potrzebna jest strategia, a żeby mieć
strategię trzeba znać wszystkie szczegóły. Nie pytałem już o nic tylko
wróciłem do pałacu wraz z dziewczynami, a Lorien wraz z Vapor
dyskutowali jeszcze o klanie Trock.
Podczas drogi myśleliśmy czy aby nie powiadomić Ravena czy Penentia by
kogoś dał nam do pomocy, bo sami nie damy rady pokonać wroga. Byliśmy w
kropce i nie podobało mi się to. Przez chwilę przeszła mi myśl o moich
demonach, jednak szybko odrzuciłem ten pomysł bo by prawda wyszła na
jaw.
Była późna godzina. Leżałem w łóżku i rozmyślałem nad kilkoma sprawami, a
dokładniej o Behliorze, Anudran i Chieftie. Nie sądziłem, iż spawy tu
będą tak skomplikowane oraz trudne. Demony nie są tu takie słabe jak te z
Hamel, tu jest zupełnie inna liga. Coś czuję iż ciężko będzie walczyć,
ciężej niż zwykle. Ciekawiło mnie dlaczego Karis zależało na kłótni
pomiędzy tymi dwoma klanami, jakie ona ma plany i czy jest związana z
Ranem w jakiś sposób. Priorytetem jest odnaleźć Anudran, jeśli to
nawalimy to będą kłopoty.
Rano zszedłem na dół i zobaczyłem Chunga siedzącego przy książkach, z
kartkami papieru. Zapytałem go, jak mu idzie. Odparł, iż wszystko jest
gotowe oraz to, że będą nam towarzyszyć Shakti oraz pewna CN'ka.
Spojrzałem na niego zdziwiony. Wyjaśnił mi wszystko po czym i tak
dodałem, że to nie jest dobry pomysł. On zdaje sobie sprawę z
niebezpieczeństwa walki z Chiftem, jednak innego wyboru nie miał, a sami
rady nie damy. Poczekaliśmy na resztę aż przyszła i wtedy Lorien
przedstawił cały plan działania. Plan doskonały można by rzecz,
zobaczymy jak pójdzie w praktyce.
Cała nasza ekipa dotarła do miejsca, w którym zakończyliśmy nasze
zmagania. Pobiegliśmy dalej i już czekała na nas grupa Trocków. Lorien
wypuścił Dreada i szliśmy dalej. Uważaliśmy by czasem nie wpaść do
rzeki. Nie dość, że woda zatruta, to jest jakieś platformy wiszące.
Przeskakiwaliśmy z jednej na drugą. Pierwsza szła Ara, za nią CN'ka,
Rena, potem Aisha, ja i Lorien na tyłach. Skacząc platforma za platformą
na jednej Rena ujechała. Szybko rzuciłem Harsha, złapałem ją i
przyciągnąłem do siebie, jednak ciężar jej ciała i odleglość
spowodowały, że sam poleciałem przed siebie. W ostatniej chwili Chung
mnie, nas złapał i jak kołki wisieliśmy nad rzeką, jeszcze Rena się na
nas wydzierała, bo była w spódniczce... Gdy już Rena i ja byliśmy
bezpieczni ruszyliśmy dalej.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Chieft stał nad stołem jakimś i się
modlił, chyba tak to określę. Zbliżyliśmy się kawałek i Ara pierwsza
zapytała go, czemu zaatakował miasto. Odwrócił się do nas i mierzył
swoim spojrzeniem. Wtedy dostrzegłem w jego oczach dziwne spojrzenie,
jakby to nie on na nas patrzał, tylko osoba trzecia. Chwile później
Behlior rzucił iż jest kontrolowany, a zaraz potem Chietf zaatakował
nas. Krzyknąłem reszcie, iż on jest kontrolowany przez kogoś. Rzucił się
na Arę, która błyskawicznie odskoczyła do tyłu. Lorien przeszedł w tryb
Berserka i powiedział, iż czas rozpocząć nasz plan. Zeki użyła Makeupa i
atakowała go z każdej strony star ball'ami, Rena i Shakti dobrze się
zgadały i nie zaprzestawały go ostrzeliwać. Dodatkowo raz na jakiś czas
Shakti go zamroziła, a Rena używała Fatality. Gdy walka już stała się
napięta CN'ka użyła Atomic Shileda i zredukowaliśmy jego obrażenia. Ja
jak zwykle, przywołałem moce Behliora oraz Phantoma i atakowałem go
wszystkim, co miałem. Wraz z Arą zadawaliśmy mu duże obrażenia, tylko
czekać aż w końcu padnie. Lorien wspierał nas Fieldem, jednak sam
trzymał się z dala i atakował go z dystansu. Wszystko szło dobrze do
czasu, gdy Chieft zorientował się, iż największym zagrożeniem są ci, co
walczą na odległość. Nie wiadomo skąd nagle demoniczna ręka, prawie taka
sama jak ta od Rana, utworzona dzięki magii odepchnęła Chunga i
wrzuciła do wody. Zaniepokoiliśmy się tym faktem i zostaliśmy wytrąceni z
równowagi. Shakti pobiegła w stronę Loriena. Chietf już chciał ją
złapać, jednak Ara szybko wyskoczyła w górę i ruchem włóczni zmusiła go
by się wycofał. Zapłaciła potem za to jego uderzeniem i wylądowała na
ziemi uderzając głową o skałę tracąc przytomność. Szukałem wzrokiem
Aishy, która klęczała na ziemi i starała się wykrzesać jakieś resztki
swojej energii. Przeciwnik nie tracąc czasu zaatakował mnie, jednak ja
zablokowałem jego atak. Chwile potem CN'ka zaatakowała go Atomic
Blasterem. Wykorzystałem okazję i przywołałem Cornwelle, które rozbiły
się o niego. Kazałem naszej towarzyszce zająć się nim i pobiegłem w
stronę, gdzie Lorien został zaatakowany. Wraz z Shakti klęczeli na
platformie. Nie wyglądał za dobrze, jednak zapewniał, iż nic mu nie
jest. Tryb Berserka miał wyłączony, więc jednak dobrze z nim nie jest.
Kazał nam iść pomóc wykończyć go, bo jeśli teraz pozwaliśmy mu by się do
nas dobrał to koniec. Zostawiliśmy go jak chciał i skierowaliśmy się w
stronę Chiefta. CN'ka dobrze sobie radziła, gdy tylko włączyliśmy się do
walki zaczęliśmy na nowo zyskiwać przewagę. Rena wraz ze mną i nazoidem
atakowaliśmy z bliska, natomiast Shakti zasypywała go strzałami z
każdej strony. Wtedy to małe coś, co było koło niego powiększyło się i
zaatakował, jednak nie zadał nam obrażeń tylko sparaliżował. Cholera,
wyssanie życia. Skierował swoją rękę w stronę Shakti i zaczął powoli jej
odbierać życie. Próbowaliśmy to przerwać jednak nic nie pomagało. Nawet
Aisha ostatkiem sił prze teleportowała się do nas i użyła Spurta.
Chwile potem wytworzył wokół siebie tarczę i uniósł się do góry. Żadne
ataki na niego nie działały i przywołał kilka potworów, z którymi
wcześniej walczyliśmy. Shakti wraz z Aishą nie wyglądały za dobrze. Rena
zabrała Aishę do Ary, a Shakti sama odsunęła się na bok. Jeden atak w
nią i będzie martwa, nie możemy sobie na to pozwolić. Jak pokonaliśmy
przywołane potwory zleciał na dół i zasypywaliśmy go wszystkimi
możliwymi atakami. Odepchnął nas wszystkich demoniczną ręką i zamachnął
się na Loriena, który ledwo się trzymał. Już kierowaliśmy się do niego,
gdy wtedy Shakti wyskoczyła i przyjęła na siebie atak. Nie wiedzieliśmy,
co zrobić, co się stało. Wszystko jakby się zatrzymało. Ciało
łuczniczki poleciało do tyłu i wylądowało tuż przy Chungu. Dźwignęła
lekko rękę do góry, a potem bezwładnie opadła, jak i całe ciało leżało w
bezruchu.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz