piątek, 29 marca 2013

Wpis4

Na zewnątrz było cicho i zimno. Naszym celem było pozbycie się tych drani za to co zrobili i odzyskać pierścień. Podczas drogi powiedziałem Avalakowi, że może zrobić z nimi co chce. Widać było, iż mu to odpowiada. W końcu dotarliśmy do niewielkiego magazynu. Weszliśmy do środka i od razu przywitały nas wrzaski i wyzwiska. Wziąłem do ręki miecz i końcem miecza zapaliłem światło. Na środku siedział jakiś facet na krześle, a obok niego i po całym magazynie stali inni. Na pierwszy rzut oka widać, że to złodzieje i rabusie. Trzeba też przyznać, iż byli odważni, bo nawet Avalaka się nie wystraszyli, ale wszystko do czasu. Zapytałem ich gdzie pierścień magii. Ich lider wyciągnął jakieś małe pudełeczko i drwił sobie z nas, że możemy o nim pomarzyć, bo już ktoś na niego czeka. Wtedy powiedziałem Avalakowi by się z nimi zabawił i przyniósł mi pudełeczko. Odrzekł tylko, że nie potrwa to długo. Zgasiłem światło i od razu było słychać ich krzyki i pękanie kości. Wolałem oszczędzić sobie tego widoku. Nawet nie 2 minuty, a mój wierny sługa przyniósł mi to, co chciałem. Zabrałem przedmiot, a jemu kazałem tu posprzątać by inni się nie dowiedzieli o tym, co tu się działo.

Wróciłem do siebie i odłożyłem pierścień na komodzie. Wszedłem na chwile do pokoju Zeki, sprawdzić, czy czasem czegoś nie zrobiła. Na szczęście spała, a ja podszedłem do jej biurka i zabrałem jej pamiętnik. Gdy wróciłem do pokoju pozwoliłem sobie napisać na ostatniej zapisanej kartce kilka słów od siebie. Jak już skończyłem zamknąłem pamiętnik, zabrałem pudełeczko i skierowałem się do jej pokoju. Na jej biurku zostawiłem otwarty pamiętnik na ostatniej zapisanej kartce, położyłem na nim pudełeczko i spojrzałem na nią. Było mi naprawdę ciężko. Zastanawiałem się, dlaczego mi nie powiedziała, dlaczego mi nie ufa...

Następnego dnia z rana udałem się wykonać dzienne misję. Zaraz po nich skierowałem się na rynek i o dziwo chusta z mojego nowego kompletu Falcona była w nadzwyczajnie niskiej cenie. Kupiłem sobie nowe akcesorium i wróciłem do pałacu. Lorien cały czas siedział zamknięty w pokoju, Rena i Raven martwili się o niego, Ara trenowała swój nowy styl walki, który opracowała niedawno, a Zeki... Właśnie. Nikt jej nie widział dzisiaj. Udałem się do jej pokoju i tam siedziała na łóżku, trzymając w dłoniach pierścień. Gdy mnie ujrzała w drzwiach chciała coś powiedzieć, jednak szybko odpowiedziałem, że ma się do mnie nie odzywać. Zrezygnowana spuściła głowę, a ja odwróciłem się i zanim wyszedłem powiedziałem jej, by nie robiła więcej takich rzeczy, bo będę zmuszony o tym powiadomić Penentia. Zamknąłem drzwi za sobą i skierowałem do swojego apartamentu. Tam Śnieżynka przekazała mi, iż Avalak nie zostawił żadnych śladów, bo tych zbirach i wrócił bezpiecznie do swojego świata. Wyłożyłem się na łóżku i nie wiem czemu, ale miałem dziwne przeczucie, że najbliższe dni będą koszmarem i nie myliłem się.
Kolejne dni były gorsze od poprzednich. To, co się działo jest na tyle ciężkie do mnie, że nawet mi się pisać tego nie chce. Zapewne jak kiedyś otworze pamiętnik i zacznę go czytać w tym fragmencie, to pewnie szybko sobie przypomnę, co się stało. Akurat takich rzeczy nie idzie tak łatwo zapomnieć. Zaufanie? Szacunek? Przestrzeganie zasad? Po co to, inni wiedzą lepiej, jednak żeby posunąć się do takich czynów? Ludzki rozum jest nie do ogarnięcia. Trochę czasu minie, aż ja i reszta gildii wróci do normalności. Niewybaczalne jest by publicznie zdradzać innym gildiom sekrety własnej. Źle dobierałem ludzi i nie pilnowałem tego co robili. Teraz przyszedł czas by zapłacić za swoje błędy.

Przez te kilka dni Lorien cały czas siedział u siebie. Nawet jak przez drzwi mu powiedziałem, co się dzieje, odpowiedział tylko, że teraz nie może mi pomóc, bo pracuje nad czymś. Pracować nad czymś przez nie wiem, tydzień? Ciekawe niby, co on tam tworzy... Może w końcu się dowiem, jak wyjdzie...
Przez ten cały czas, Zeki słowem się nie odezwała. Widać, iż teraz wzięła bardzo do serca to, co zrobiła. Przynajmniej wiem, że już więcej takiej głupoty nie odwali. Jednak, czy będę w stanie jej zaufać, czy ona mi w końcu zaufa. Znowu poważna rozmowa nas czeka. Jakoś nie przepadam za tym, ale kiedyś trzeba wyjaśnić niejasności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz