piątek, 1 marca 2013

Wpis4 Oczami Chunga



W końcu nadszedł dzień prezentacji nowego kompletu zbroi Gold Falcon. Podczas śniadania, Aisha wpatrywała się w wszystkie zdjęcia. Zapytałem, czy może podać ten dla mnie zaprojektowany.  Wygrzebała spod stosu zdjęć, te które chciałem i wręczyła mi do ręki. Przyglądałem się długi czas nowemu ubraniu. Muszę przyznać, iż idealnie będzie pasować do walki w pustynnym ternie. Lekka zbroja jakoś bardziej do mnie przemawia, jak to, co noszę teraz. Ciekawe ile to mnie wykosztuje. Głównie to mnie martwiło. Ammo na pewno spodoba się ten komplet i go kupi. Z jego zarobkami to nie będzie problem. Muszę coś wymyślić.
Udałem się do pokoju wygrzebać ostatnie grosze jakie miałem i udałem się na rynek. Przeglądając stoiska nie napotkałem nikogo, kto by sprzedawał Falcona. Idąc dalej napotkałem stoisko, dużo stoisko, gdzie znalazłem, co szukałem. Piękne, nowe buciki, rękawice i spodnie ozdobione z przodu, jak i z tyłu. Miałem na tyle szczęście, iż było to wszystko tanie, więc kupiłem i zabrałem się z zakupami do pałacu. Schowałem nowe rzeczy do szafy, pieniądze do szuflady i wyszedłem na świeże powietrze. Skierowałem się na arenę pvp, bo tak jakoś nic ciekawszego do roboty nie miałem. Elsword zajął się Zekirą, a reszta to nie wiem, gdzie się ulotniła. Przy wejściu do areny, spotkałem dziewczyny, które należą do naszej gildii. Podszedłem do nich i grzecznie przywitałem. Jedna z dziewczyn miała na sobie komplet ubrań Ibelluen, a druga, nazoidka miała typowy komplet, co się dostaje po awansie poziomu. Zapytałem je o imiona i z chęcią się przedstawiły. Czarodziejka, bo taką drogę wybrała nazywa się Seleryn, a nazoidka, która kroczy ścieżką sprawiedliwości Marumi. Rozmawialiśmy jakiś czas o ich misji i o mieście, a później udałem się do wnętrza areny, by tam trochę poćwiczyć.
Wszystkie walki wygrywałem, co cieszy, aż w końcu przebiło mi na wyższą rangę. Gdy tylko wskoczyła wyższa ranga, poszedłem odpocząć do ogrodów. Lekki, przyjemny wiatr wiał, co przy promieniach ciepłego słońca było prawdziwym ukojeniem. Usiadłem na ławce i spojrzałem w niebo. Myślałem, jak tu szybko zarobić kasę, by kupić sobie to, co chcę. Jedynym sposobem będzie chyba zabierać się z Elswordem, na te dodatkowe mapy i wyzwania. Będzie i kasa i rozrywka i potrenuje przy okazji.
Podczas kolacji zaproponowałem Ammo wspólne wypady na mapy i każdy z nas będzie mieć na swoje wydatki. Zgodził się i tak od jutro biorę się ostro do roboty.

Następnego ranka, razem z Elswordem udaliśmy się na sekretne mapy. Trochę nas to zmęczyło, więc udaliśmy się odpocząć, tuż przy arenach walk. Gdy tak odpoczywaliśmy, dyskutowaliśmy o walkach i nowym komplecie Falcona. U niego tak wesoło nie było, jak u mnie. Ceny ponoć są kosmiczne. Współczuje mu trochę, bo też chce szybko już zakupić całość. Odszedł na chwile pod tablice rynkową, a ja oglądałem walki, które toczyły się na arenach. Po kilku minutach przyszedł, z nowym zakupem. Udało mu się dorwać, niektóre części po normalnej cenie. Teraz przyszła pora na Henira, jednak trochę czasu zajęło nam dojście, bo zwierzakom nie chciało się wstawać, a co dopiero pracować. Staraliśmy się je obudzić łagodnie, jednak nie skutkowało, więc wsadziliśmy je do fontanny. Ta metoda podziała, ale niosła za sobą konsekwencję. Od Ammo strasznie była oburzona, a moja się rozpłakała. No, co poradzić…
Koło południa wróciliśmy do pałacu i tam do razu się ulotniłem od towarzystwa Elsworda, bo Zeki, gdy nas ujrzała była strasznie wnerwiona. Gdy zjadłem obiad, poszedłem do siebie i spędziłem resztę dnia na liczeniu i innych sprawach, odnośnie moich funduszy.

Tak, jak poprzedniego dnia, wcześnie wstałem i udałem się do jadalni, coś zjeść. Następnie skierowałem w stronę drzwi wyjściowych. W drzwiach stali Amhil i Kakazu. Zapytałem ich, dlaczego tu stoją. Z wielkim uśmiechem na twarzy odpowiedzieli, iż dzisiaj będą mieli zabawny dzień, a to wszystko za zgodą Elsworda. Pozwolił im wykorzystać nasz hotel do ich planów. Nie wgłębiałem się bardziej w to, bo już przyszedł Ammo i razem wyruszyliśmy na sekretne mapy.
Po zakończonej pracy na dziś, z ciekawości zajrzeliśmy na tablicę rynkową. Może trafią się jakieś okazję... Jak na zawołanie, zarówno ja, jak i mój przyjaciel dokupiliśmy brakujące części garderoby i zadowoleni wróciliśmy do pałacu. Przywitały nas wrzaski i śmiechy z dziedzińca. Poszliśmy zobaczyć, co tam się wyprawia i zobaczyliśmy uciekających magicznych wojowników przed czarodziejką i nazoidką. Zaraz potem przybiegła dziewczyna Elsa i rozmawiali o swoich sprawach. W jednej chwili pisnęła tak głośno, że przetykałem sobie uszy i sprawdzałem, czy aby dobrze słyszę. Tak to jest, jak się stoi blisko dziewczyn. Dosłyszałem, iż rozmawiają o Gold Falconie i pod nosem mruknąłem, że też już mam całość. Oczywiście, Aisha to usłyszała i pogratulowała mi. Chciała, żebym się jej pokazał w nowym ubraniu, jednak ja nie wiedziałem, co odpowiedzieć, bo Els jej odmówił, a jeśli ja też to zrobię, to... Zakłopotany szybko myślałem nad odpowiedzią i rzuciłem, że wieczorem przyjdę w tym ubrany. Zgodziła się i przytuliła do mnie. Teraz to nie wiedziałem, co zrobić. Ammo mnie zabije. Zeszła ze mnie dopiero wtedy, gdy Elsword powiedział, że idzie przymierzyć Falcona. Mi serce waliło jak głupie i martwiłem się, czy nie będą kłopoty przez to.
Zmęczony tym wszystkim wróciłem do swoich czterech ścian. Odłożyłem broń przy kanapie, a sam potem wyłożyłem się na łóżku. Kilka chwil potem, poczułem jak ktoś klepie mnie po głowie. Dźwignąłem się i zobaczyłem lisiczkę, która pisnęła i radośnie się uśmiechnęła. Pobawiłem się z nią trochę, a potem myślałem o Mayi. Oby wszystko było u niej w porządku.

Wieczorem zabrałem się za przymierzanie nowego kompletu Falcona. Wszystko świetnie pasowało, a fryzura mi bardzo do gustu przypadła. Teraz z koloru czarnego, przeszedłem na brązowy. Zaczesałem grzywkę na prawo, a resztę włosów spiąłem w kucyk.
Zszedłem na dół, na kolację. Gdy przyjaciele mnie zobaczyli pogratulowali skompletowania całości i mówili, iż świetnie w tym ubraniu wyglądam. Ammo też już miał na sobie Falcona i zadowoleni w spokoju zjedliśmy kolację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz