sobota, 16 marca 2013

Wpis2



Powiadomiłem resztę, co oglądała film, że Zeki jest u siebie,  a ja idę do swojego pokoju.
Gdy leżałem w łóżku myślałem, jak wyciągnąć z Aishy informacje, dlaczego się tak zachowuje. Może posłużyć się demonami? Albo przycisnąć ją? Sam nie wiem, co zrobić.

Rankiem, wraz z Chungiem udaliśmy się na dziennie misję. Mieliśmy dziś szczęście. Gdy szliśmy do Glave zerknęliśmy na tablicę rynkową. Trafiła się świetna okazja dla Loriena i kupił sobie chustę Falcona. Ten to ma na serio farta. U mnie to ceny z kosmosu wzięte, a u niego to… ah nieważne.
Podczas obiadu, tak samo jak w poprzednie dni, Zeki siedziała nadzwyczaj cicho. Zwykle to ona rwała się do plotkowania, a teraz? Zupełnie nie ta osoba. Gdy skierowała się do wyjścia, automatycznie wstałem i podszedłem do niej. Zapytałem ją, czy ma chwile by porozmawiać. Kiwnęła tylko głową i ruszyła przed siebie.

Zamknąłem drzwi i przytuliłem ją od tyłu do siebie. Jedyne czego chciałem, to dowiedzieć się, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jednak wszystkie próby wyciągnięcia z niej czegokolwiek skończyły się fiaskiem. Rozumiem, iż czasem są rzeczy o których się nie mówi, jednak już dość czasu jesteśmy razem, więc dlaczego mi ona nie ufa? Ja jej powiedziałem o demonach, a ona nie powie tego sekretu, choćby świat miał się zawalić. Nie będę przemocy na niej żadnej stosował, bo jeszcze pogorszę sprawę. Puściłem ją i powiedziałem jej tylko, że jest mi przykro, że mi nie ufa. Dostrzegłem, iż w jakiś sposób te słowa na nią podziałały. Cicho wypowiedziała słowa przepraszam i wyszła.
Resztę wolnego dnia, aż do wieczora spędziłem na mieście. Przy okazji spotkałem kilku członków gildii i oczywiście Amhila, który znowu miał do mnie sprawę. Tym razem chodziło o... rady, co zrobić by Giio nie była wściekła na niego za tamtą akcję. W sumie sam nie wiedziałem, co mu powiedzieć. Na szybko powiedziałem mu, co może zrobić by jej przeszło, ale nie ręczyłem, że się uda. Zadowolony podziękował mi i szybkim krokiem skierował się do hotelu.

Wieczorem wróciłem do pałacu i tam Rena zapytała mnie, czy wiem dlaczego Chung zamknął się w swoim powoju i wywiesił kartkę „Nie przeszkadzać”. Pierwszy raz on się zamyka u siebie, ale skoro tak jest to musi mieć jakiś powód. Usiadłem na krześle, nogi dałem na stół i powiedziałem, by się tym nie przejmowała. Najpierw patrzała na mnie z irytacją, ale potem jej przeszło i pytała mnie, o gildię, misję, Henira i inne mało ważne tematy. Podczas rozmowy z Reną, włączyła się również Ara. Miło czas płynął, do czasu, aż Zeki wyszła z jadalni. Wtedy od razu cała trójka spojrzała na mnie zaciekawiona i Rena zapytała, co się z nią dzieje. Jakbym sam jeszcze wiedział. Odpowiedziałem jej, że nie wiem, kłamać nie ma potrzeby. W końcu trzymamy się razem już tyle czasu. Po długiej ciszy zabrałem się do siebie, jednak wcześniej wstąpiłem do mojej księżniczki.
Siedziała przy biurku i pisała coś. Gdy tylko spytałem ją, jak się czuje szybko zamknęła zeszyt, albo ja wiem pamiętnik i spojrzała na mnie. Zbita z równowagi odparła, że wszystko w porządku i mam jej tak nie straszyć. Schowała przedmiot do szuflady i zapytała mnie, po co przyszedłem. Oparłem się o drzwi i założyłem ręce, nie spuszczając z niej wzroku.
-A jak myślisz?
-Nie dzisiaj… - odwróciła głowę w bok i spoglądała na lampkę, co stała na biurku.
-Bo? – podszedłem do niej i położyłem rękę na jej ramieniu.
-Nie mam dziś sił na to. – chciała wstać, jednak szybko drugą rękę położyłem na stole i tym samym zablokowałem jej stronę wyjścia. Spojrzała na mnie spokojnym wzrokiem.
-Do tego nie trzeba mieć sił. – nachyliłem się i pocałowałem ją, jednak tym razem zbyt długo to nie trwało, bo szybko wyrwała się spod pocałunku.
-Elsword, powiedziałam nie dziś.
-I tak zabrałem to co chciałem. – musnąłem wargami jej policzek i wyszeptałem, że dowiem się, co przede mną ukrywa prędzej, czy później.
Nie odpowiedziała nic, jednak wyraźnie posmutniała. Wróciłem do siebie i od razu Śnieżynka pytała, czy coś wiem. Gdy jej powiedziałem, ze nie udało się, to oznajmiła, iż najlepiej będzie przeczytać jej pamiętnik i się dowiedzieć o sytuacji. Niby jest pomysł, jednak wole nie wiedzieć, co ze mną się stanie, jak się dowie o tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz