Obudziły mnie promienie porannego światła. Zeki jeszcze spała przytulona
do mnie i wtedy wspomniało mi się o dziennej robocie z Lorienem. Znowu
będzie się drzeć, że ją zostawiłem po wspólnie spędzonej nocy. Trudno
się mówi. Wstałem, doprowadziłem się do porządku i kazałem małej mieć na
nią oko. Po cichu wyszedłem z pokoju i na dole czekał Lorien, w
towarzystwie RS’ów. Zapytałem ich, co tu robią o tak wczesnej porze. Od
razu wyjaśnili, iż muszą wszystko przygotować. No cóż, ich działka to
się wtrącać nie będę. Zapytałem Chunga, czy możemy ruszać. Kiwnął głową,
zabrał działko i ruszyliśmy na podbój sekretów, a potem Henira. Mam
nadzieję, że jak wrócę to hotel będzie w jednym kawałku.
Podobnie jak wczoraj wyrobiliśmy się z wszystkim do trzynastej. Przy
okazji udaliśmy się na rynek, sprawdzić, czy są części awatarów, których
nam brakuje. Przeglądając listę znalazłem tanią fryzurę i od razu
kupiłem, a Lorien dokupił brakującą górę. Zadowoleni wróciliśmy do
pałacu. Gdy tylko minęliśmy próg budynku usłyszeliśmy wrzaski i śmiechy.
Wymieniliśmy się spojrzeniami i udaliśmy się na dziedziniec. Tam,
Amhila i Kakazu goniła Marumi i Seleryn, a oni mieli radochę jak małe
dzieci. Chwile potem podbiegła Aisha i rzuciła mi się na szyję.
Przytuliłem ją i przeprosiłem, że zostawiłem. Co prawda, była trochę
smutna z tego faktu, ale jakoś to przebolała, bo wie, że zawsze dużo mam
na głowie. Przy okazji powiedziałem jej, iż już mam całość Falcona. Jak
pisnęła, to myślałem, że ogłuchnę, podobnie Lorien, który przetykał
sobie uszy i sprawdzał, czy dobrze słyszy. Powiedziała, że mam
natychmiast to założyć i się jej pokazać. Ta i co jeszcze. Odmówiłem
jej, a ona obrażona zeszła ze mnie i założyła ręce. Wtedy Lorien cicho
dodał, że też ma już całość. Oczywiście, Zeki to nie umknęło i
pogratulowała mu. Namawiała go by też się pokazał w nowym ciuchu i wtedy
spojrzał na mnie i nie wiedział, co odpowiedzieć.
-No chyba ty nie będziesz tak wredny, jak on, co? – wskazała na
mnie palcem, a ja założyłem ręce i zmierzyłem ją spojrzeniem. Ona tylko
pokazała język i odwróciła głowę w stronę Chunga.
-No ten, więc… - spoglądał to na mnie, to na Aishe, na lisiczkę. – Może… wieczorem?
-Ah, nie mogę się doczekać! – wyskoczyła i przytuliła się do niego. Wtedy podszedł Amhil do mnie i położył ręką na ramieniu.
-I ty jej tak pozwalasz? – spojrzałem na niego z zapytaniem. – No, wiesz. – spojrzał wtedy na Zeki przytuloną do Loriena.
-Tu chodzi o zaufanie, wiesz. A on jest przyjacielem i ma dziewczynę.
-Taaaaakieeeee buty! Dobra słuchaj majster, jeszcze jest masa rzeczy przygotowanych do dowcipów, więc nie wleć w nie czasem.
-Taaa, a może powiesz, gdzie i co dałeś? – wyszeptał mi wszystkie tzw. pułapki na dziewczyny z gildii. Na koniec kiwnąłem głową i wtedy odszedł do swojego przyjaciela. -Dobra to ja idę przymierzyć Falcona, a ty się tu miziaj dalej.
Odparłem i skierowałem się w stronę wyjścia. Kilka sekund później Zeki, przytulona do mojego ramienia szła ze mną do pokoju.
Śnieżynka wygodnie leżała na fotelu. Zeki z zadowoleniem usiadła na
kanapie i czekała, aż założę nowego avatara. Wyciągnąłem z szafy
pozostałe części i poszedłem się przebrać. Gdy już wszystko miałem
założone, największym problemem okazała się być fryzura. Ta grzywka
będzie mi przeszkadzać do cholery… Zaczesałem ją na lewą stronę i gotowy
wyszedłem się pokazać Zeki. Była zafascynowana, od razu powiedziała, iż
ten set najlepiej mi pasuje. Ja jakoś przywykłem do Glaciala, ale niech
jej będzie. Od razu zaczęła przeczesywać grzywkę, a drugą ręką bawić
się kucykiem.
-Przypomniały mi się czasy jak obrałeś drogę ShK. Wtedy też miałeś takiego kucyka.
-Weź mi nie psuj fryzury, psujo jedna. – zabrałem jej ręce, a ona rozbawiona przytuliła się.
Rozmawialiśmy przez dłuższy czas o tym, co chłopaki tutaj robili.
Opowiedziała mi szczegół po szczególe, jakie akcje się tu działy. Oni
serio mają nierówno pod sufitem. Dodała również, iż ona sama prawie nie
wpadła w ich psikusa. Wtedy jej zdradziłem dalsze plany, jakie
zaplanowali. Z ciekawości poszliśmy obserwować to wszystko z daleka.
Dochodziłam szesnasta. Udaliśmy się do salonu głównego. Tam siedziała
Marumi z swoim chłopakiem, a w oddali Kakazu i Amhil coś szykowali.
Amhil trzymał w ręku patyk, a Kakazu sznur. Gdy wybiło równo pięć po
szesnastej, rzucił patykiem w górę, a Kaku szarpnął sznurem. Kubeł, co
wisiał w górze się otworzył i obrócił, a na dwójkę siedzących spadł
piasek. Tamci wybuchnęli śmiechem, ja powstrzymywałem Aishę, by nas nie
wydała, a oni otumanieni siedzieli i zrzucali wolnym ruchem z siebie
piasek, a potem Marumi ryknęła, że się doigrają. Idąc dalej za nimi,
dotarliśmy do ogrodu. Chalya razem z Seleryn podziwiały kwiaty. Chłopaki
podeszli do dziewczyn i o czymś rozmawiali. Chwile potem szły razem za
nimi, na drugą stronę ogrodu. Zbliżyły się do kwiatów, co tam rosły.
Kakazu kopnął w kołek, co był w zaroślach i przed nimi, pojawiła się
kukła. Te ryknęły i się przewróciły, a oni piątka i uciekli. Szliśmy
dalej, teraz przyszła kolej na Giio. Ciekawi mnie, co jej zaplanowali,
bo tu mi Amhil zdradzić szczegółów nie chciał. Giio przechodziła przez
korytarz, a oni stali za filarami.
-Oh Julio, me serce do ciebie ucieka. – wyskoczył nagle Amhil i klęknął przed nią, a ona patrzała na niego jak na kretyna.
-Od kiedy czytasz książki?
-Od dawna. – wstał i stanął obok niej. – To jak zostaniesz moją Julią?
-Zapomnij. – rzuciła bezinteresownie i poszła dalej. Nastała cisza.
-Złamałaś mi serce, o miłości moja jedyno! Nie mam już po co żyć na tym świecie, więc odchodzę na wieki!
– przez chwile zastanawiałem się, co on gada w ogóle. Giio też
odwróciła się i obserwowała go, a on skierował się do drugiego pokoju.
Łuczniczka szybkim krokiem podeszła pod drzwi i gdy je uchyliła
krzyknęła, a my od razu podbiegliśmy zobaczyć, co się stało. Zamurowało
nas. Amhil się powiesił. W tym momencie się zaniepokoiłem i to bardzo.
Zielonowłosa strzałami rozcięła sznur, a chłopak padł na ziemię.
Podbiegła szybko do niego, a my z daleka oglądaliśmy to wszystko.
Rozwiązała mu sznur, z gardła i wymawiała jego imię, wręcz błagając, by
się obudził. Nawet nie minuta, a się rozpłakała i przeklinała świat.
Aisha też miała już łzy w oczach, a ja nadal byłem w szoku tym, co
zrobił.
-O rany, kto by pomyślał, że tak bardzo przeżyjesz moją śmierć.
– odezwał się głos, głos, który należał do Amhila. Nasz wzrok skupił
się na nim, a on się roześmiał. Zaraz potem pojawił się Kakazu zza
tapczanu, z aparatem w rękach. – Masz? – Kaku uśmiechnął się i postukał
palcem w aparat. To są debile, ale serio. Oni są nienormalni.
Patrzeliśmy na Giio, która nadal klęczała przy Amhilu, a on siedział i
spojrzał na nią.
-Ty kretynie… JAK MOGŁEŚ MI TO ZROBIĆ! JA SIĘ MARTWIŁAM IDIOTO SKOŃCZONY, ŻE NIE ŻYJESZ!
– wykrzyknęła, szybkim ruchem ręki, w twarz go uderzyła i wybiegła z
pokoju. Patrzeliśmy za siebie, a potem ja spojrzałem na nich.
-Chyba z tym dowcipem przesadziliście. – objąłem Zeki i skierowaliśmy się do wyjścia. – Teraz to odkręćcie.
Nastał wieczór. Służący posprzątali ślady dowcipów z dzisiaj i w spokoju
spożywaliśmy kolacje. Lorien tak jak ja siedział w nowym avku.
Świetnie w nim wygląda i zaczęliśmy dyskutować o wszystkim i o niczym.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz