sobota, 16 listopada 2013

Wpis8 Oczami Chunga

Wróciłem do Sander i od razu skierowałem się do Emirate. W jego domu znajdował się Karu i jakaś dziewczynka. Okazało się, że jest to kapłanka wiatru - Anudran. Więc udało im się ją uwolnić. Emi ucieszył się na mój widok. Zapytałem go, gdzie jest reszta. Karu odparł, że poszli kończyć walkę z Karis. Nie mogłem pozwolić by się im coś stało. Zapytałem, gdzie dokładniej się znajduje. Serce Behemota. Wybiegłem z jego domu i skierowałem się w stronę sprzedawcy Hamelignów. Powiedziałem, że na już potrzebuje silnego i wytrzymałego smoka. Odparł, że mają takiego jednego, ale jest przesiąknięty mroczną energią. Nie obchodziło mnie to. Kazałem by mi go tu przyprowadził. Po chwili przyszedł z Dark Hamelingiem. Powiedziałem, że biorę go na misję i jak wrócę to za niego zapłacę. Początkowo nie chciał się zgodzić, jednak gdy Emirate podszedł i powiedział, że można mi ufać oddał go pod moją opiekę. Wsiadłem na niego, a on zadowolony zaczął biec w kierunku góry, w której znajdowali się moi przyjaciele. Najwidoczniej brakowało mu swobody i dlatego się go bali.

Po jakimś czasie dolecieliśmy na miejsce. Zostawiłem go przed wejściem do Serca Behemota i ruszyłem przed siebie. Biegłem przed siebie cały czas. Po demonach nie było ani śladu, jednak było widać, że toczyła się tu walka. W końcu trafiłem do dużego pomieszczenia. Na każdej z platform ktoś walczył. Na pierwszej znajdowali się Raven i Rena. Chyba radzili sobie z demonem, jednak nie zamierzałem stać i patrzeć jak sami walczą. Oznaczyłem demona i został zmiażdżony przez AS. Podbiegłem do nich. Rena rzuciła mi się na szyję, gdy mnie zobaczyła. Cieszyła się z mojego powrotu, Raven też widać był zadowolony z mojego powrotu. Poszliśmy dalej i tam Ara wraz z Elesis zmagały się z jakimś succubusem. Było im trudniej, bo nie miały jak jej zrzucić. Czas wypróbować Satellite. Podbiegliśmy do nich i kazałem się dziewczynom wycofać. Stanęły za mną, a ja użyłem mojego nowego ataku. Jeden wystrzelony pocisk i kierunek, który obrałem za cel zostaje ostrzelany przez dużą ilość pocisków. Na sam koniec spada duży pocisk, który eksploduje. Po tym ataku nie było ani śladu po demonie. Sam jestem pod wrażeniem tego ataku. Wcześniej nie miałem okazji go sprawdzić. Następnie udaliśmy się do miejsca, gdzie miała miejsce ostateczna walka z Karis. Gdy przyszliśmy na miejsce zobaczyliśmy coś strasznego. Pomijają to, że całe miejsce było zniszczone, gdzieniegdzie ślady krwi, pod ścianą zwłoki Karis to w naszym kierunku kierował się chłopak, który widać było, że jest demonem. Jednak miałem dziwne wrażenie, że bardziej jest podobny do człowieka. Tylko skąd on się tu wziął skoro z Karis walczył tylko Elsword i Aisha? Przecież nikt nie przyszedł im do pomocy. Chyba że... Wtedy Elesis zorientowała się, że był to jej brat. Początkowo nie chciałem w to wierzyć, jednak przyglądając się dłużej można było dostrzec, że to faktycznie był on. Ara się rozpłakała i Rena zaczęła ją pocieszać. Zapytałem go, dlaczego to zrobił. W ogóle dlaczego nic nam nie powiedział? Wtedy, w Hamel, Penentio miał rację, że Elsword jest w jakiś sposób powiązany z demonami. Nie chciałem w to wierzyć, a jednak... Odezwał się do nas i powiedział dlaczego to zrobił. Do rozmowy włączyła się Aisha, która zarzucała, że kłamie. Elsword utwierdzał się w swoim zdaniu i zwalił winę na Aishę, że to z jej powodu to zrobił. Wtedy w obronie czarodziejki stanął Raven. Następnie Ammo powiedział, żeby Zeki opowiedziała co się wydarzyło.
- Aisha?
- On ma po części rację, ale na pewno nie musiał zmieniać się w demona! Jestem tego pewna!
- On nie chciał byś brała udział w walce, prawda? A ty i tak zrobiłaś swoje i musiał coś zrobić by wyjść z tego cało i ciebie uratować.
- Lorien, ja... ja chciałam dobrze. - wykrztusiła z siebie zalana łzami.
Rena zapytała się wojownika, co zamierza zrobić i zaczęła zbliżać się w jego stronę. Raven wtedy ja odsunął do tyłu i dodał, że może nas pozabijać. Wtedy mnie zdenerwował. Jak on może tak myśleć?! Przecież to Elsword uratował go od nazoidów, to oni razem trenowali. Po chwili podbiegła do wojownika jakaś kobieta. Nie wiedziałem kto to jest. Chłopak odrzekł, że nie jest tu mile widziany i wraca do świata demonów. Powoli zaczęły pojawiać się bramy do jego świata. Aisha od razu się sprzeciwiła i chciała pobiegnąć do niego, jednak znowu została zatrzymana przez Ravena. Szarpała się i wyzywała go. Popchnąłem Ravena i zwolnił uścisk, a Zeki mogła pobiec do niego.
- Czemu to zrobiłeś? - zapytał chłodno.
- Chcesz odebrać jej ostatnie chwile z osobą, którą kocha ponad swoje życie? Jak w ogóle mogłeś mówić o nim takie rzeczy?! - podniosłem ton. - Zapomniałeś już te chwile razem spędzone?!
Nie odpowiedział nic. Po chwili usłyszeliśmy krzyk Zeki i brama do świata demonów się zamknęła. Dalej już było tylko słychać płacz Aishy, która nie mogła się pogodzić z tym co się wydarzyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz