Wiedziałem. By go sprowadzić będę musiał użyć siły. Oznaczyłem go Asystą i sam przeszedłem do Siege i wystrzelałem maksymalną ilość amunicji jaką mogłem. Cholera, że też teraz musieli mi osłabić głowice amunicji. Nie rozpaczając nad tym, skupiony na walce, zaatakowałem go Niszczycielem i znowu przeszedłem do Siege. Następnie kilka granatów poszło w ruch. Użyłem Dreada, a potem Chaos Cannona. Gdy zakończyłem swoje ataki przyglądałem się mojemu tacie. Dostrzegłem, że powoli czarna zbroja odpada z niego. To będzie długa walka.
Papa atakował głównie Niszczycielem i atakami typowe dla Wysłanników i Paladynów. Czasami ciężko było mi uniknąć jego ataków. Jego działo jest naprawdę wielkie. Gdy udało mi się zepchnąć papę pod ścianą krzyknąłem do niego, by się opamiętał. Nic to nie dało. Dalej był pod wpływem zła. Zmusiłem się do użycia AS'u. Przybrałem pozycję, namierzyłem cel i aktywowałem atak. Piętnaście pocisków z hukiem uderzyło w swój cel i zniszczyło podłoże. Kłęby pyłu i kurzu wiły się po pomieszczeniu. Zakaszlałem kilka razy i starłem się znaleźć ojca. Podszedłem bliżej i wtedy coś mnie uderzyło. Odleciałem kawałek dalej i uderzyłem głową o platformę. Leżałem na ziemi i nie wiedziałem, co się dzieje. W głowie mi szumiało i nie umiałem się skoncentrować. Tryb Berserka minął i leżałem bezbronny. Powtarzałem sobie w podświadomości, że jest dobrze i dam radę. Jednak tak naprawdę, to się bałem i to bardzo. Bałem się, że to koniec i nie uwolnię ojca z sił mroku.
Panowała cisza. Nie wiedziałem, dlaczego tak jest. Przecież czułem, jak coś mnie uderzyło. Powoli dźwignąłem się i spojrzałem na miejsce, które ostrzelałem. Była dziura, duża chyba... Kilka chwil przyglądałem się i zastanawiałem się co z papą. Wtedy dostrzegłem rękę, która podpiera się o fundament. Potem druga i powoli papa wychodził z dziury. Miał białą zbroje na sobie. Czyżby...
- Ojcze... - wypowiedziałem te słowa i tata spojrzał w moim kierunku.
- Chung?... Synu mój. - wypowiedział to i szybkim krokiem podszedł do mnie i wziął w swoje ramiona.
- Tato. - rozpłakałem się w jego ramionach.
- Już dobrze synu. Już wszystko dobrze. - przytulił mnie do siebie, a ja powoli zaczynałem zasypiać. Byłem zmęczony, a zarazem szczęśliwy.
Obudziłem się w ciepłym łóżku. Rozglądając się po pokoju, dostrzegłem, iż to mój pokój, w pałacu, który znajduje się w Hamel. Wstałem z łóżka i złapałem się za tył głowy. Po ranie, którą miałem nie było śladu. Właściwie to, ile ja spałem? Przebrałem się w komplet Devila i wyszedłem z pokoju.
Na dole przywitali mnie służący i pytali o zdrowie. Skierowałem się potem do jadalni. Jak zwykle stół był obficie nakryty. Gdy już śniadanie miałem za sobą, zapytałem o mojego ojca. Pracownicy domu odpowiedzieli mi, że papa poszedł załatwiać sprawy miasta. Ledwo wrócił do miasta i już rwie się do roboty. Mam nadzieję, że nic mu nie będzie.
Kierując się schodami na górę, zostałem zawołany z dołu przez listonosza. Miał dla mnie list od Glave. Specjalny trening. Zapomniałem o tym zupełnie. Zabrałem list, potem do pokoju po działo i Lorienke. Gdy zbiegłem na dół zawołałem Mobiego i migiem udałem się do Glave.
Gdy dotarłem na miejsce, spojrzał na mnie z góry i zapytał czemu nie było mnie w dniu, gdy trening się odbywał. Już chciałem odpowiedzieć na jego pytanie, gdy sam sobie na nie odpowiedział. Spojrzał na mnie i podyktował mi listę zadań. Połowę dnia spędziłem nad ich rozwiązywaniem i na końcu dostałem pozwolenie na użycie Satellity Rain. Co to ma być?
Wróciłem do pałacu i zastałem w nim, w salonie, mojego ojca. Stałem w drzwiach i patrzałem przez chwilę na niego.
- Ojcze. - wyrwał się od kartek papieru i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się.
- Chung. Jak się czujesz?
- Dobrze. - odparłem i usiadłem na fotelu.
- Straszny bałagan się narobił za ten czas. Czeka mnie sporo roboty.
- Hai... - odparłem cicho i spuściłem głowę.
- Coś się stało, Lorien?
- Nie, nic. Jestem tylko... szczęśliwy. - odparłem z uśmiechem i spojrzałem na niego. Byłem naprawdę szczęśliwy, że ojciec żyje i siedzę z nim właśnie teraz. Odwzajemnił uśmiech i zapytał o przyjaciół. Ciężko było mi o tym wspominać, a co dopiero mówić. Opowiedziałem mu wszystko, od dnia jego 'pogrzebu'. Widać było jego złość i smutek w jednym. Ochrzanił mnie za to co zrobiłem i wytłumaczył mi kilka spraw odnośnie przyjaciół i rodziny. Mówił to samo co Rena, gdy z nią rozmawiałem o tych sprawach.
- Wróć do nich, Lorien. Oni cię potrzebują tak samo jak ty ich.
- Ale tato...
- Nie uciekam nigdzie.
- NIE O TO CHODZI! - krzyknąłem i podniosłem się z fotela. - Wiesz ile ja cierpiałem za ten cały czas?!?! Kiedy ostatni raz się widzieliśmy, tato!?!? - papa wstał, spojrzał na mnie z gniewem.
- Na dupsko siadać przyszły władco Hamel! Trochę kultury! Zapomniałeś się?! Wiesz do kogo się odnosisz?! - patrzałem na niego przerażony i usiadłem z powrotem wystraszony. Nigdy wcześniej tak się nie bałem. Nawet Kelaino. Podszedł i stanął przede mną. - Czas nauczyć cię znowu dobrych manier. Lorien. - odparł i nachylił się.
- Nieee... - krzyknąłem i poczułem jego dłoń na mojej głowie. Spojrzałem na niego zdziwiony, a on się uśmiechnął.
- Żartowałem. - ża.. ża.. żarto - wałem? O MAŁO NIE DOSTAŁEM ZAWAŁU!!! Zaśmiał się i usiadł na sofie. - Masz misje w Sander, prawda? Jak ją skończysz to już wtedy wrócisz do domu.
- Ha - i.
- Ruszaj Chung. Twoi przyjaciele na ciebie czekają.
Po tych słowach udałem się do swojego pokoju i zabrałem swoje rzeczy. Czas wrócić do Sander i moich drogich przyjaciół.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz