niedziela, 2 marca 2014

Wpis8

Minęło z parę tygodni. Przez ten czas każdy zajmował się swoimi sprawami. Zobaczyliśmy do czego zdolna jest teraz Rena. Ten trening wyszedł jej na dobre. Przyjemnie jest z nią teraz zaliczać dzienne misję. Cały czas zastanawiałem się, jak tu zorganizować to wszystko by była zadowolona. Pierścionek leży w szufladzie już bite tygodnie, a ja dalej nic wymyślić nie potrafię. Zastanawiałem się jak Ravenowi się udało. Spytałem go, jak wyglądały jego oświadczyny. Powiedział w sumie to co sam się domyśliłem: restauracja, kolacja, przechadzka i oświadczyny w blasku księżyca. Prawie jak z bajki wycięte, ale nie. U mnie nie będzie czegoś tak tandetnego. Muszę coś innego wymyślić, coś co jej się spodoba. Najlepiej zabrać ją do cukrowego pałacu, ha ha ha.
Leżałem w łóżku i przyglądałem się pierścionkowi. Tak niewiele brakuje byśmy byli już złączeni na zawsze, jednak boje się, że jak znowu go spotkamy to się odsunie ode mnie. Co prawda teraz dużo czasu z nią przebywam, podobnie jak kiedyś, ale i tak się martwię. Dlaczego to wszystko jest takie chore? Gdy tak rozmyślałem gwałtownie otworzyły się drzwi. Wystraszony wypuściłem przedmiot z ręki i spadł pod stół. Spojrzałem w drzwi i stała w nich Aisha. Zapytała, co upuściłem. Cholera, jest źle. Odparłem, że nic takiego i szybko zabrałem rzecz spod stołu. Podeszła do mnie i pytała, co tam mam. Schowałem do kieszeni pierścionek i odparłem, że nie jej sprawa. Przytuliła się i zapytała, czy pójdę się z nią przejść. Zgodziłem się i zanim wyszliśmy, odłożyłem przedmiot do szufladki.


Wieczorem wróciliśmy do pałacu i dłuższą część nocy spędziłem na intensywnym myśleniu o oświadczynach. Miałem już kilka wersji w głowie, jednak nie wiedziałem na którą się zdecydować. Koniec końców postanowiłem, że zrobię to jutro, w naszym, tutejszymi ogrodzie, który jest dobrym miejscem na tego typu rzeczy.
Wstałem przed południem i poprosiłem maluchy o pomoc. Chciałem by trzymali resztę z dala od tego miejsca. Kiwnęli głowami i poszli zająć się swoim zadaniem, a ja wziąłem pierścionek i włożyłem go do pudełeczka. Najlepsze będzie jak się nie zgodzi, hah. Wtedy to chybabym stracił motywację do reszty życia. Wyszedłem z pokoju i zszedłem na dół. Zapytałem Arę, czy widziała gdzieś Aishę. Odparła, że przed chwilą wróciła z zakupów. Poszedłem do salonu i tam spotkałem ją, jak i Renę. Przywitałem się z nimi i zapytałem Zeki, czy może na chwilę poświecić mi czas. Radosna, jak zawsze zgodziła się i poszliśmy do ogrodu. Po drodze zapytałem ją, co kupiła będąc na zakupach. Wymieniła chyba wszystko. Żeby mieć pamięć do tego wszystkiego. 


Dotarliśmy do altanki i jeszcze chwilę rozmawialiśmy. Zapytałem ją dla pewności, co by zrobiła gdyby znowu spotkaliśmy Adda. Odparła, że nic i dodała, że chce tylko przywrócić jego dawne uczucia. Powiedziała również, że zrobi wszystko by osiągnąć swój cel. Miło z jej strony, jednak mnie ciekawiło jeszcze coś. Po chwili zapytałem, jak wiele jest w stanie dla mnie zrobić. Spojrzała na mnie z wyrzutem i z ironią rzuciła, czy o coś ją oskarżam. Odparłem, że nie i dodałem, że boję się o to, że jak znowu się spotkają to zejdę na drugi plan. Dla niej ta rozmowa była ciężka. Nie dziwię się, jednak jeśli mam z nią być muszę mieć sto procent pewności, że za nim nie poleci. Po chwili cieszy zapytała, czemu o to pytam. Odpowiedziałem, że mam ku temu swoje powody. Potem podeszła do mnie i się przytuliła. Powiedziała, że zdaje sobie sprawę, jak wiele błędów popełniła, jednak, pomimo tego wszystkiego, chciałaby być ze mną. Spytałem, czy jest tego pewna. Kiwnęła głową, a ja się do niej uśmiechnąłem. Odsunąłem ją od siebie i uklęknąłem przed nią, wyciągając pudełko z pierścionkiem. Była zdziwiona. Otworzyłem pudełeczko i zapytałem, czy zostanie moją żoną. Na te słowa była jeszcze bardziej zaskoczona. Uśmiechnęła się delikatnie, a z jej oczu spłynęły łzy. Odpowiedziała, że zostanie, że zgadza się na to. Wstałem i założyłem pierścionek na jej palec. Po chwili przytuliła się do mnie i powiedziała cichutko, że jest szczęśliwa. Ja też, bo nie odtrąciła mnie i powierzyła mi swoje serce. Teraz, od dziś, nie mogę pozwolić by cierpiała z mojego powodu.


Gdy tylko wróciliśmy, Zekira pochwaliła się wszystkim pierścionkiem i tym, że jest zaręczona. Byli zaskoczeni, bo nie spodziewali się, że tak szybko do tego dojdzie. Z tego co pamiętam, to obiecałem jej, że jak wszystko się uspokoi to weźmiemy ślub. Myślę, że teraz właśnie jest odpowiedni moment. Ciężka droga teraz przed nami, ale mam nadzieję, że aż tak źle nie będzie.

Po kilku dniach dostrzegłem gwałtowną zmianę w jej zachowaniu. Czyżby zmądrzała w końcu? Eh, trzeba było wcześniej to załatwić. Widać było, że jej zależy. Od kilku dni dyskutowaliśmy na temat ślubu. To będzie chyba najgorsze w tym wszystkim. Na chwilę obecną ustaliliśmy, że odbędzie się w Sander. Trzeba jeszcze powiadomić ojca i zaprosić inne szychy z miast. Aisha postanowiła zająć się zaproszeniami, a ja mam zająć się załatwianiem innych spraw, czyli tych finansowych. Ogólnie cała uroczystość odbędzie się za pół roku. Do tego czasu trzeba już załatwić niektóre interesy i mieć spokój.


Gdy tylko rodzice dowiedzieli się o moich zaręczynach, przyjechali mnie odwiedzić. Miło znowu było widzieć ojca jak i matkę. Cieszyli się, że w końcu nadszedł ten dzień. Pytali z ciekawości Elesis, kiedy ona znajdzie kogoś. Zmieszana odparła, że jak znajdzie kogoś to da znać. Osobiście dokuczałem jej, że nikt takiej baby by nie chciał. Zapłaciłem za te słowa, ale dopiero jak rodzice odjechali. O mało nie wylądowałem w szpitalu. Ona faktycznie jest potworem w ciele człowieka. Póki co wszystko dobrze się układało. Nawet sam Bethrezen i staruszek byli szczęśliwi, że wkraczam na nową drogę życia. Oczywiście moi podwładni, czyli demony też byli ucieszeni z tego faktu. Tylko Śnieżynka nie mogła się pogodzić z faktem, że już nie będzie tak przeze mnie rozpieszczana. Biedna lisiczka, jednak z moich obserwacji wynika, że Night chyba coś, do niej... Kiedyś widziałem jak razem siedzieli na balkonie do później godziny. Mam nadzieję, że nie powiększy mi się ilość małych towarzyszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz