Minęło z parę tygodni. Przez ten czas każdy zajmował się swoimi
sprawami. Zobaczyliśmy do czego zdolna jest teraz Rena. Ten trening
wyszedł jej na dobre. Przyjemnie jest z nią teraz zaliczać dzienne
misję. Cały czas zastanawiałem się, jak tu zorganizować to wszystko by
była zadowolona. Pierścionek leży w szufladzie już bite tygodnie, a ja
dalej nic wymyślić nie potrafię. Zastanawiałem się jak Ravenowi się
udało. Spytałem go, jak wyglądały jego oświadczyny. Powiedział w sumie
to co sam się domyśliłem: restauracja, kolacja, przechadzka i
oświadczyny w blasku księżyca. Prawie jak z bajki wycięte, ale nie. U
mnie nie będzie czegoś tak tandetnego. Muszę coś innego wymyślić, coś co
jej się spodoba. Najlepiej zabrać ją do cukrowego pałacu, ha ha ha.
Leżałem w łóżku i przyglądałem się pierścionkowi. Tak niewiele brakuje
byśmy byli już złączeni na zawsze, jednak boje się, że jak znowu go
spotkamy to się odsunie ode mnie. Co prawda teraz dużo czasu z nią
przebywam, podobnie jak kiedyś, ale i tak się martwię. Dlaczego to
wszystko jest takie chore? Gdy tak rozmyślałem gwałtownie otworzyły się
drzwi. Wystraszony wypuściłem przedmiot z ręki i spadł pod stół.
Spojrzałem w drzwi i stała w nich Aisha. Zapytała, co upuściłem.
Cholera, jest źle. Odparłem, że nic takiego i szybko zabrałem rzecz spod
stołu. Podeszła do mnie i pytała, co tam mam. Schowałem do kieszeni
pierścionek i odparłem, że nie jej sprawa. Przytuliła się i zapytała,
czy pójdę się z nią przejść. Zgodziłem się i zanim wyszliśmy, odłożyłem
przedmiot do szufladki.
Wieczorem wróciliśmy do pałacu i dłuższą część nocy spędziłem na
intensywnym myśleniu o oświadczynach. Miałem już kilka wersji w głowie,
jednak nie wiedziałem na którą się zdecydować. Koniec końców
postanowiłem, że zrobię to jutro, w naszym, tutejszymi ogrodzie, który
jest dobrym miejscem na tego typu rzeczy.
Wstałem przed południem i poprosiłem maluchy o pomoc. Chciałem by
trzymali resztę z dala od tego miejsca. Kiwnęli głowami i poszli zająć
się swoim zadaniem, a ja wziąłem pierścionek i włożyłem go do
pudełeczka. Najlepsze będzie jak się nie zgodzi, hah. Wtedy to chybabym
stracił motywację do reszty życia. Wyszedłem z pokoju i zszedłem na dół.
Zapytałem Arę, czy widziała gdzieś Aishę. Odparła, że przed chwilą
wróciła z zakupów. Poszedłem do salonu i tam spotkałem ją, jak i Renę.
Przywitałem się z nimi i zapytałem Zeki, czy może na chwilę poświecić mi
czas. Radosna, jak zawsze zgodziła się i poszliśmy do ogrodu. Po drodze
zapytałem ją, co kupiła będąc na zakupach. Wymieniła chyba wszystko.
Żeby mieć pamięć do tego wszystkiego.
Dotarliśmy do altanki i jeszcze chwilę rozmawialiśmy. Zapytałem ją dla
pewności, co by zrobiła gdyby znowu spotkaliśmy Adda. Odparła, że nic i
dodała, że chce tylko przywrócić jego dawne uczucia. Powiedziała
również, że zrobi wszystko by osiągnąć swój cel. Miło z jej strony,
jednak mnie ciekawiło jeszcze coś. Po chwili zapytałem, jak wiele jest w
stanie dla mnie zrobić. Spojrzała na mnie z wyrzutem i z ironią
rzuciła, czy o coś ją oskarżam. Odparłem, że nie i dodałem, że boję się o
to, że jak znowu się spotkają to zejdę na drugi plan. Dla niej ta
rozmowa była ciężka. Nie dziwię się, jednak jeśli mam z nią być muszę
mieć sto procent pewności, że za nim nie poleci. Po chwili cieszy
zapytała, czemu o to pytam. Odpowiedziałem, że mam ku temu swoje powody.
Potem podeszła do mnie i się przytuliła. Powiedziała, że zdaje sobie
sprawę, jak wiele błędów popełniła, jednak, pomimo tego wszystkiego,
chciałaby być ze mną. Spytałem, czy jest tego pewna. Kiwnęła głową, a ja
się do niej uśmiechnąłem. Odsunąłem ją od siebie i uklęknąłem przed
nią, wyciągając pudełko z pierścionkiem. Była zdziwiona. Otworzyłem
pudełeczko i zapytałem, czy zostanie moją żoną. Na te słowa była jeszcze
bardziej zaskoczona. Uśmiechnęła się delikatnie, a z jej oczu spłynęły
łzy. Odpowiedziała, że zostanie, że zgadza się na to. Wstałem i
założyłem pierścionek na jej palec. Po chwili przytuliła się do mnie i
powiedziała cichutko, że jest szczęśliwa. Ja też, bo nie odtrąciła mnie i
powierzyła mi swoje serce. Teraz, od dziś, nie mogę pozwolić by
cierpiała z mojego powodu.
Gdy tylko wróciliśmy, Zekira pochwaliła się wszystkim pierścionkiem i
tym, że jest zaręczona. Byli zaskoczeni, bo nie spodziewali się, że tak
szybko do tego dojdzie. Z tego co pamiętam, to obiecałem jej, że jak
wszystko się uspokoi to weźmiemy ślub. Myślę, że teraz właśnie jest
odpowiedni moment. Ciężka droga teraz przed nami, ale mam nadzieję, że
aż tak źle nie będzie.
Po kilku dniach dostrzegłem gwałtowną zmianę w jej zachowaniu. Czyżby
zmądrzała w końcu? Eh, trzeba było wcześniej to załatwić. Widać było, że
jej zależy. Od kilku dni dyskutowaliśmy na temat ślubu. To będzie chyba
najgorsze w tym wszystkim. Na chwilę obecną ustaliliśmy, że odbędzie
się w Sander. Trzeba jeszcze powiadomić ojca i zaprosić inne szychy z
miast. Aisha postanowiła zająć się zaproszeniami, a ja mam zająć się
załatwianiem innych spraw, czyli tych finansowych. Ogólnie cała
uroczystość odbędzie się za pół roku. Do tego czasu trzeba już załatwić
niektóre interesy i mieć spokój.
Gdy tylko rodzice dowiedzieli się o moich zaręczynach, przyjechali mnie
odwiedzić. Miło znowu było widzieć ojca jak i matkę. Cieszyli się, że w
końcu nadszedł ten dzień. Pytali z ciekawości Elesis, kiedy ona znajdzie
kogoś. Zmieszana odparła, że jak znajdzie kogoś to da znać. Osobiście
dokuczałem jej, że nikt takiej baby by nie chciał. Zapłaciłem za te
słowa, ale dopiero jak rodzice odjechali. O mało nie wylądowałem w
szpitalu. Ona faktycznie jest potworem w ciele człowieka. Póki co
wszystko dobrze się układało. Nawet sam Bethrezen i staruszek byli
szczęśliwi, że wkraczam na nową drogę życia. Oczywiście moi podwładni,
czyli demony też byli ucieszeni z tego faktu. Tylko Śnieżynka nie mogła
się pogodzić z faktem, że już nie będzie tak przeze mnie rozpieszczana.
Biedna lisiczka, jednak z moich obserwacji wynika, że Night chyba coś,
do niej... Kiedyś widziałem jak razem siedzieli na balkonie do później
godziny. Mam nadzieję, że nie powiększy mi się ilość małych towarzyszy.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz