Przechodziliśmy ulicami i staraliśmy się unikać walki. Jeśli dojdzie do
starcia to możemy nie mieć tyle szczęścia co wczoraj. Apple postanowiła,
że od razu pójdziemy do miejsca, w którym znajduję się Świetlisty
Kryszytał. Powiedziała, że znajduje się tam ktoś, z kim musi
porozmawiać. Idąc dalej trafiliśmy do dziwnego miejsca. Był to teren
otwarty, który zewsząd był otoczony wodą i zielenią. Gdzieniegdzie stały
marmurowe filary i rosły krzewa. W powietrzu unosiły się dziwne, małe,
puchate i białe istoty. Czyżby to były duszki? Kierując się dalej jeden z
nich usiadł na ramieniu nazoidki. Wzięła go do ręki i pogłaskała po
główce. Szliśmy dalej i Aisha zapytała nazoidek, co to za miejsce.
- Święte miejsce antycznych nazoidów - odparła i rozglądała się dookoła
siebie, po czym dodała: - Mówi się, że tu spoczywają nazoidy, które
zginęły podczas wielkiej wojny.
- Apple, nie powinniśmy tu dłużej przebywać. Naruszamy ich spokój, a ty
jeszcze wzięłaś go do ręki - syknęła Proto, która skierowała się na
drugą ścieżkę.
Nazoidka z smutkiem spojrzała na jej oddalającą się sylwetkę i
westchnęła. Zeszliśmy na tą samą drogę co ona. W pewnym momencie się
zatrzymała, podobnie Proto. Spojrzały na siebie, a potem rozejrzały się
po okolicy. Coś się musiało stać, jednak nic nie odczułem. Podeszły
bliżej do siebie i o czymś rozmawiały. Rena zapytała, czy coś się stało.
Proto poprosiła nas byśmy się przez chwilę nie odzywali i nie ruszali.
Zrobiliśmy jak kazała i po kilku minutach ponownie dyskutowały.
Wymieniłem spojrzenie z resztą ekipy i podeszliśmy do nazoidek.
- Wybaczcie, ale ktoś się z nami skontaktował i musiałyśmy się dowiedzieć, kto to był.
- Udało się wam ustalić kto to był? - zapytała Ara.
- Tak, jednak to sprawa między nazoidami - rzuciła Proto, która odwróciła się i szła przed siebie.
Apple uśmiechnęła się do nas i kontynuowaliśmy naszą podróż.
Z zebranych danych ustaliliśmy, że jutro dotrzemy do celu. Martwiłem się o nas. Za spokojnie dzisiaj było.
Gdy wszyscy wstali udaliśmy się prosto do naszego celu. Nie obyło się
bez walki. Każdy sięgnął po swoją broń i walczył z napotkanym
przeciwnikiem. Miejsce, w którym znajdował się krzyształ był dobrze
strzeżony. Musi być dla nich bardzo ważny. Nie patyczkując się z nimi,
razem z Bethrezen'em i Cornwell'em pozbywaliśmy się wszystkich, którzy
stanęli nam na drodze. Ledwo dawaliśmy radę odpierać ich ataki. Apple
postanowiła wykorzystać te zamieszanie i przedrzeć się do bramy, za
którymi znajduje się osoba, z którą chce pomówić. Skupiliśmy na sobie
uwagę napastników, a nazoidka kierowała się w stronę przejścia.
Powiedzmy, że wszystko szło zgodnie z planem, gdy nagle coś dużego
kierowało się na nas. Wywnioskowałem to z odgłosu i rytmicznego
trzęsienia ziemi. Chwilę potem ukazał się nam duży, antyczny nazoid w
postaci golema.
- Ja pierdole.
- Co to... ma być? - Rena patrzyła z przerażeniem na postać.
Podobnie Apple wpatrywała się w wroga. Golem zrobił zamach łapą. Proto
krzyknęła do nazoidki by uciekała. Ta jednak dalej stała. Łapsko potwora
spadało na nią i w pewnym momencie coś runęło na niego. Ziemia się
zatrzęsła i straciliśmy równowagę. Obłok kurzu pokrył cały obaszar. Z
czasem opadł i dostrzegliśmy stojącą Apple, a przed nią odłamki
nawierzchni. Zauważyłem, że golem leżał wbity do ziemi, a na nim ktoś
stał. Kto to może być? Nagle rozległ się głos. Rozpoznałem go. Należał
do Add'a. Jak zwykle zrobił sobie wejście. Nazoidka zapytała go, co tu
robi. Coś jej odpowiedział, ale nie skupiłem na tym swojej uwagi. W
pewnym momencie ruszyła przed siebie, a on za nią. Aisha podbiegła do
mnie i złapała za ramię.
- Nie podoba mi się on.
- Wolałaś go z kapturem?
- Nie o wygląd mi chodzi kretynie - odparła i uderzyła mnie w głowę.
Dogoniliśmy ich i skierowaliśmy się do naszego celu. Dotarliśmy do
kamiennych drzwi. Nazoidka próbowała je otworzyć na wszystkie sposoby,
jednak nie udało się jej. Następnie każdy z nas próbował. Nie było widać
żadnego postępu.
- I jak my teraz tam wejdziemy, heee? - zapytała zrezygnowana Aisha.
- Co za banda kretynów. Posuńcie się - rzucił Add, ktory podszedł do
drzwi. Rena zwróciła mu uwagę, jednak on swoją odpowiedzią tylko ją
podburzył.
Przyłożył dłoń do drzwi. Odwrócił się bokiem do nich i aktywował swój
system. Zacisnął dłoń w pięść i w nie uderzył. Rozległ się huk i nic
więcej się nie stało. Już chciałem go wyśmiać, gdy nagle drzwi rozpadły
się na kawałki. Co to kurde ma być? Jednym ciosem? Odsunął się na bok i
po kolei weszliśmy do środka.
Miejsce było mi znajome. To tutaj kiedyś walczyłem z Taranvas'hem. Nic
się nie zmieniło. Kryształ dalej na swoim miejscu, podobnie jak lustra.
Po chwili, zza ściany pojawił się taki sam tygrys jak poprzedni. Jednak
to nie był Taranvash tylko ktoś inny. Zapytał Apple, po co tu
przyszliśmy. Gdy wyjawiła mu cel swojej podróży skierował swój wzrok na
nas.
- Twoi przyjaciele?
- Tak - potwierdziła nazoidka.
Przyglądał się nam uważnie i zatrzymał się na Add'zie.
- Interesująca broń. Skąd ją masz?
- Eltrion.
Po tych słowach tygrys cofnął się do tyłu i rzekł do Apple.
- Ciekawych masz towarzyszy. Zabierz co potrzebujesz i wracaj do siebie.
Podziękowała mu i zwrociła się do niego Tyroni. Czarodziejka spytała o
tę imię. Nazoidka odparła, że tak się nazywa i jest bratem Taranvas'ha.
Jak tylko zabrały co potrzebowały skierowaliśmy się do wyjścia.
Słońce już zachodziło i powoli wracaliśmy do Hamel.
Penentio ucieszył się na nasz widok. Nazoidki podziękowały za pomoc i
wróciły do Altery, a my jeszcze chwile zostaliśmy. Rena musiała dorzucić
swoje dwa grosze podczas rozmowy z Add'em.
- Czemu nam pomogłeś? - zapytałem go, bo ciągle mnie to intrygowało.
- Taką dostałem misję. Poza tym ochrona Apple jest priorytetem. Lepiej żeby nazoidy tego modelu nie zginęły.
Po tych słowach skierował się do Aranki, a my odprowadziliśmy go
wzrokiem. Jeśli nie przekonamy go na naszą stronę to będą problemy.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz