Nic nie działo się przez ostatnie miesiące. Jednie mogę przytoczyć wydarzenia sprzed kilku dni.
Jakiś czas po wszystkich organizacjach do ślubu, dostrzegłem, iż moi
towarzysze zaczęli się dziwnie zachowywać. Zawsze, gdy przechodziłem
przez miasto, kątem oka widziałem jak trzymają się za ręce. Mało tego,
gdy robiliśmy sobie seans filmowy, oni siedzieli wtuleni w siebie, że
przez chwile nie interesował mnie film tylko oni. Powiedziałem potem o
tym wszystkim Aishy, która zabawnie do tego podeszła i zapytała mnie, co
zrobię jak oni... NIE! Nawet nie chce o tym myśleć. Wybiłem Zekirze ten
pomysł z głowy, a ona dodała, że wszystko jest możliwe. Przy okazji
rozmawialiśmy o mojej posadzie jako władca demonów. Nie lubię o tym
mówić, jednak uzmysłowiłem jej fakt, że jak będzie po ślubie zostanie
ich królową. Cieszyła się, że będzie rządzić innym światem. Rany, co w
jej głowie siedzi? Ogólnie cieszę się, że moja moc nie wymyka się spod
kontroli jak wcześniej. W sumie walk żadnych walk nie toczę, więc na
chwilę obecną stres z tym związany jest mi obcy.
Pewnego dnia razem z moją księżniczką postanowiliśmy obserwować maluchy.
Mają cały pałac do dyspozycji podczas naszej nieobecności. Najpierw
bawili się w pokoju i rozmawiali, potem poszli na dwór bawić się, a
następnie trenować. Nigdy bym nie przypuszczał, że oni trenują w wolnym
czasie. Wszystko było w porządku do czasu, gdy Śnieżynka nie skaleczyła
się. Biegnąc w jego stronę, potknęła się o kamień. Siedzieli tam razem i
mała leczyła swoją ranę. Po pewnym czasie i rozmowie zauważyliśmy,
że... nie wierzyłem w to co widziałem. Załamany odwróciłem się, bo już
patrzeć na to nie mogłem. Zekira pocieszała mnie, że z chęcią zajmie się
ich rodzinką, jeśli doszłoby do czegoś. Za jakie grzechy oni mi to
robią?! Nie będę ich już rozdzielać, bo to nie pomoże, a tylko bym miał
kłopoty.
Jakiś czas później do Sander dotarła informacja o wojowniku z Belder,
który sieje postrach wśród mieszkańców. Początkowo uznałem to za
brednie, jednak, gdy spojrzałem w gazetę i wczytałem się w artykuł to
doznałem szoku. Faktycznie w Belder jest ktoś taki i podlega
bezpośrednio Vanessie. Dzięki jego działaniom w mieście jest spokojnie i
nie dochodzi do żadnych aktów wandalizmu czy jakiś lewych interesów.
Myślałem razem z innymi, kto to może być. Zeki wypaliła, że tylko jedna
osoba z tego miasta może nią być. Wymieniliśmy się spojrzeniami i
westchnęliśmy. On stał się silniejszy i obawiam się trochę ponownego
starcia z nim. Jeśli to prawda, to trzeba uważać.
Kilka tygodni później odwiedziły nas Apple i Proto. Byliśmy zaskoczeni
ich obecnością. Przyjęliśmy je i zapytaliśmy, po co aż do Sander
przyszły. Opowiedziały nam, co się działo w międzyczasie. Poinformowały
nas również o zakończonym eksperymencie Add'a, który miał miejsce w
Alterze, a potem w Peicie. Zapytały nas, czy czytaliśmy najnowsze
gazety. Rena kiwnęła głową i Apple potwierdziła, że to on. Wbrew pozorom
używa swojej siły w dobrym celu, ale pytanie brzmi: jak długo? Jak
długo będzie podporządkowany Vanessie? Gdy tylko wyczerpaliśmy jego
temat przeszliśmy do innego, a dokładniej ich celu przybycia. Poprosiły
nas o pomoc w Starym Akwedukcie. Podobno jest tam grupka źle
nastawionych nazoidów i stworzeń. Dodały również, że ostatnio zaczęły
szukać starożytnego grobowca nazoidów w celu znalezienia Eve. Ara
zapytała, czy to aby dobry pomysł. Dodała również, że jeśli on się o
niej dowie to... Proto przerwała jej i rzuciła, że nie ma powodu do
zmartwień. Na razie potrzebują materiału z tego miejsca do produkcji
nazoidów, a potem dalej będą zbierać informację o tym, gdzie jest
miejsce spoczynku Eve. Zapytała nas na koniec, czy nie chcielibyśmy
znowu być w komplecie. Milczeliśmy. Wtedy ciszę przerwała Apple, pytając
gdzie jest Lorien. Odparłem, że wrócił do Hamel pomagać ojcu. Póki nie
ma żadnego większego zagrożenia może zostać w swoim mieście, którym w
przyszłości będzie rządzić. Dla pewności nazoidka zapytała, czy pomożemy
im w Starym Akwedukcie. Zgodziliśmy się i dwa dni później odbyła
zaplanowana podróż.
Spotkaliśmy się w Hamel i wyruszyliśmy do miejsca pobytu zbuntowanych
maszyn. Po pewnym czasie dotarliśmy na miejsce. Przywitała nas grupka
rozwścieczonych golemów, które zostały szybko pokonane przez Proto i jej
karabin maszynowy. Przez chwile zastanawiałem się, czy nie gramy w
jakimś filmie.
Idąc dalej spotkaliśmy kolejnych przeciwników, którzy pomimo słów Apple,
zaatakowały nas. Ara i Elesis obezwładniły ich i poszliśmy dalej. Gdy
dotarliśmy na tak zwany dziedziniec akweduktu, zbuntowane nazoidy
otoczyły nas. Było ich za dużo. Myślałem, skąd ich tak wiele. W ogóle
ciekawiło mnie, jak do tego doszło, że ponownie odwróciły się od Hamel i
nazoidów. Doszło do walki. Każdy z nas rozdzielił się, by zająć swoimi
przeciwnikami.
Walka się przeciągała. Słońce zachodziło, a my dalej staliśmy na
dziedzińcu. Każdy był już zmęczony. Gdyby nie fakt, że korzystałem z
mocy Bethrezena to bym leżał plackiem jak oni. Postanowiliśmy się
wycofać. Nazoidki wzbiły się w powietrze i odleciały, a my na
wierzchowcach ulotniliśmy się z tego miejsca. Noc spędziliśmy w jaskini,
która była niedaleko miejsca potyczki. Proto chciała zawiadomić
Penentia o zaistniałej sytuacji, jednak działało tu jakieś pole, które
nie pozwalało nam wysłać wiadomości.
Opracowaliśmy plan działania na jutro i położyliśmy się spać. Mam nadzieję, że nie utkniemy tu na wieki.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz