Spodobał mi się atak artyleryjski. Być może dam sobie rade. Najbardziej ubolewam nad osłabieniem amunicji.
Przechodząc przez rynek, dostrzegłem sporą ilość kompletów Devila na sprzedaż. Patrząc na swoje fundusze i ceny jakie są, za kilka dni powinienem uzbierać odpowiednią sumę i kupić ten komplet. Umówiłem się jednym z sprzedawców, więc teraz tylko kwestia pieniędzy. Będzie brakować tylko skrzydeł i niszczyciela. Potem się zastanowię, skąd to wziąć.
Wieczór spędziliśmy wspólnie i zastanawialiśmy się, gdzie wcięło Arę. Rena oznajmiła, że postara się czegoś dowiedzieć na ten temat. W przerwach dyskusyjnych, Aisha wyskakiwała z informacją o nowym avatarze. Będzie zwał się Ventus, Salvatore Ventus. Wszystkie Salvy wyglądają okropnie, więc tu rewelacji nie widzę. Znając życie, jak Elsowi się spodoba to sobie kupi. Ciekawe, gdzie on to wszystko mieści i kiedy w tym łazi, bo głównie paraduje w Glacku lub Falconie. Po kolacji, każdy poszedł zająć się swoimi sprawami. Zanim wszedłem do swojego pokoju, Elsword zaczepił mnie i chciał ze mną pomówić. Zgodziłem się i wyszliśmy na balkon. Rozmawialiśmy głównie o treningu i jak to wszystko wygląda na chwilę obecną. Przy okazji dowiedział się, jak bardzo osłabili moją klasę. Nie był z tego zadowolony, jednak dorzucił, że widział jak trenuje atak AS. Racja, jedyna rzecz która nie spisuje mnie na straty to AS. Z tego, co mówił wygląda na to, że stał się lepszy jak kiedyś. Ciekawe, czy kiedyś go przegonię w czymkolwiek...
Następnego dnia wyruszyliśmy na dzienne misje. Inne klasy też zostały w pewnym stopniu pokaleczone, ale jakoś dawali sobie radę. Tak samo jak ja. Jednak obrażenia z AS'u są bardzo zadowalające, co cieszy. Elsword w przerwach pytał, czy nie jadę na jakiś dodatkowych eliksirach. Spojrzałem na niego kątem oka i uderzyłem działem w plecy.
- Jesteś zazdrosny.
- Chciałbyś.
Zaśmialiśmy się i kontynuowaliśmy misje. Po ich zakończeniu chodziliśmy po mieście i ujrzeliśmy plakaty nowego avataru Ventusa. Miałem rację, jest okropny. Znaczy, na wojowników ujdzie i innych, ale artylerzyści? Jak jacyś pedofile będą wyglądać. Mniejsza, mnie interesuje teraz Devil.
Popołudnie spędziłem czytając książkę, w towarzystwie Mobiego i Lorienki. Pochłonięty lekturą, nie dostrzegłem, kiedy podeszła do mnie Aisha. Usiadła obok i oznajmiła, że wie, co się dzieje z Arą. Wyruszyła na długoterminowy trening, by obrać klasę i tym samym nauczyć się nowych ataków. Nie wiadomo, kiedy wróci. Podziękowałem jej za informację i udałem się na arenę treningową.
Gdy wracałem wieczorem do pałacu, natknąłem się na naszą parę zakochanych. Czy oni nie mogą załatwiać niektórych rzeczy, w swoich czterech ścianach? Minąłem ich i skierowałem do jadalni. W spokoju spożywałem kolację, a Rena zmywała naczynia. Gdy skończyłem jeść, odłożyłem talerz obok zlewu i skierowałem się do wyjścia, prawie... Elfka szarpnęła mnie za ramię i zarzuciła fartuch mówiąc, że mam sobie sam pomyć.
- Żartujesz, prawda?
- Nie mój drogi. Ręce ci odpadną, jak pomyjesz za sobą?
- Ale... - pstryknęła w czoło i odeszła.
- Nie zapomnij zgasić światła.
Ona jest wredna!
Kolejnego dnia, udałem się do Myu odebrać pieniądze. Było ich już wystarczająco, więc udałem się do mojego sprzedawcy. Poprosiłem o mojego Devila i wróciłem do pałacu. W swoim pokoju założyłem nowy komplet i dodatkowo oko Devila. Miał przy okazji na sprzedaż, za niską cenę, więc czemu miałbym nie wziąć? Trzeba przyznać, że czerń tego avatara, z lekkimi odcieniami czerwieni wygląda genialnie. Bardzo jestem zadowolony z tego zakupu. Fryzurę też zmieniłem. Teraz blond włosy, jak kiedyś, tyle że krótkie i inaczej uczesana grzywka. Na sam koniec założyłem oko Devila. Tak mogę walczyć i chodzić wszędzie. Jeszcze tylko działo i skrzydła, a potem jak będzie mnie stać to skrzydła na buty.
Wraz z Lorienką wyszyliśmy przed pałac. Zawołałem Mobiego i w przeciągu kilkunastu sekund pojawił się przy nas. Wsiadłem na niego, Lorienka na kolana i jechaliśmy wykonać dzienne misje. Po godzinie uporałem się z sekretami. Teraz zostały Heniry, ale to z Elswordem.
Obok tablicy, w Sander, zsiadłem z Mobiego i usiadłem na swoim dziale. Dzięki nowemu komunikatorowi od Aranki, szybko mogliśmy przekazywać sobie informację. Napisałem do Elsworda, że czekam na niego z Henirami, przy tablicy. Odpisał, że za kilka minut będzie. Założyłem nogę na nogę i obserwowałem, co działo się dookoła mnie. Kilka chwil potem, podeszła do mnie pewna nazoidka, z gildii Providence. Zapytała mnie, czy poszukuje skrzydeł i działa Devila. Kiwnąłem głową, a ona się uśmiechnęła. Wręczyła mi kartkę, na której były namiary jednego z artylerzystów. Ponoć miał na sprzedaż, rzeczy które mi brakują. Podziękowałem jej za pomoc i potem zjawił się już Elsword. Spojrzał na mnie i przyglądał przez chwilę.
- Co ty...
- Zmiana image. To, co ty robisz, jak jest na sprzedaż nowy avatar.
- Dobra, ale czemu Devil?
- Bo mi się podoba? Tak samo mogę ciebie zapytać, czemu chodzisz na biało, jak twoje umiejętności i byt, kipią mrokiem na kilometr.
- Zamknij się. - syknął, a potem udaliśmy się do Glave, rozpocząć wyzwania. Zanim wyruszyliśmy, Glave powiadomił nas, że za kilka dni wszyscy zostaną poddani wielkiej próbie. Ciekawe, co za próba.
Gdy zachodziło słońce, skierowałem się do artylerzysty, którego mi poleciła tamta nazoidka. Udało mi się go znaleźć i bez owijania w bawełnę zapytałem, czy ma na sprzedaż skrzydła i działo Upadlaka. Kiwnął głową i pokazał mi skrzydła wraz z bronią. Zapytałem, ile za to chce. Po krótkim namyśle odparł 230kk za sztukę. Spodziewałem się takiej ceny... Ponownie zapytałem, czy da radę to zostawić dla mnie. Rzucił, że nie widzi problemu, jednak dał mi limit czasowy. Tydzień mam na uzbieranie kasy i kupienie tego albo idzie na sprzedaż publiczną. Zgodziłem się i skierowałem się w stronę 'domu'. Lorienka tuptała obok mnie. Widać, że nie miała już sił. Wziąłem ją na ręce i z czasem dotarliśmy na miejsce. Najpierw udałem się do pokoju, położyć ją na fotel, a potem zszedłem na kolację. Oczywiście wszyscy w szoku, co ja mam na sobie. Zwykle jasne ubrania i w ogóle, a teraz Devil - avek dla ludzi bogatych, którzy drwią z innych i pokazują swoją wyższość. Nie obchodziło mnie zdanie innych. Każdy chodzi w czym lubi, prawda?
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz