Każdy dzień mija tak samo, więc nie widzę sensu o tym pisać.
Kilka dni potem, na rynek został wystawiony avek Ventusa. Elsword obrał sobie za cel skompletowania go. Nie wiem, co on w nim widzi, ale nie mój interes. Każdego dnia starałem się zarobić jak najwięcej umiałem. Zależy mi na skompletowaniu Devila. Gdy spotkałem nazoidkę, co mi poleciła sprzedawcę skrzydeł i niszczyciela, podziękowałem raz jeszcze za pomoc. Zwykle nikt nikomu nie pomaga w kupnie avka. Mniejsza.
Tego dnia przyszedł list od Mayi, że wraca do Peity, swojego rodzinnego miasta. Napisała również, że towarzyszy jej pewien DC, którego wcześniej spotkałem w Hamel. Widziałem, o którego chodzi. Cóż, przynajmniej będzie bezpieczna, jednak coś czuje, że za tym idzie coś więcej.
Dwa dni później, Elsword biegał w akcesorium i broni Ventusa. Trzeba przyznać, że do Glacka pasuje, ale jego, jako osoby już nie. Odłożył Falcona chyba zupełnie i ciągle Glacek. Już rzygać się chce tą bielą.
W końcu udało mi się zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, na kupno skrzydeł i niszczyciela. Poszedłem do tamtego artylerzysty i kupiłem, co chciałem. Teraz jestem w pełni usatysfakcjonowany. Szybko oswoiłem się z nowym akcesorium i bronią. Wieczór spędziłem w towarzystwie Elesis i Ravena. Graliśmy w karty. Zabawnie było. Dawno się tak nie bawiłem.
Następnego ranka, idąc przez miasto, zauważyłem, że na sprzedaż idą nowe zwierzaki, a dokładniej Hamelingi. Zaskoczyło mnie, czemu te smoki wypuścili na rynek... Dawno temu, z ojcem je odwiedzaliśmy, że tak to ujmę. Są zazwyczaj spokojne, jednak jak się je zdenerwuje to uciekać, zwłaszcza przed lodowym. Niestety, teraz nie stać mnie na kupno smoka, bo wykosztowałem się z Devilem. Trudno się mówi.
Jak zwykle, czekałem na Elsworda by iść na Henie. Czy on nie może aby raz być punktualny? Siedząc i czytając książkę, przez przypadek potknęła się o moją nogę pewna osoba. Spojrzałem zza książki na leżącą osobę. Była to dziewczyna, łuczniczka, bo trzymała łuk w ręku i miała na sobie Devila. Zamknąłem książkę i podszedłem do niej. Zapytałem, czy w porządku. Wstając i otrzepując się z kurzu, odpowiedziała, że nic się jej nie stało. Gdy już staliśmy na przeciwko siebie uśmiechnęła się życzliwie i zapytała, czy to ja jestem zarządcą SC. Odparłem, że tak. Dopiero wtedy dostrzegłem, iż ona należy do naszej gildii.
- Miło mi ciebie poznać. Jestem Kurai, Grand Archer.
- Mi również.
- Czekasz na kogoś? - zapytała.
- Tak, na kolegę. Idziemy na Henira.
- O! Mogę z wami?! - złapała mnie za ręce i przyglądała z nadzieją, chyba... bo też miała oko Devila.
- No... Nie widzę problemu... chyba... - uradowana przytuliła się do mnie, a ja nie wiedziałem, co z nią zrobić teraz. Potem pojawił się Elsword i przedstawił się naszej koleżance. Zgodził się, by poszła z nami na Henia.
Przechodząc przez poczekalnie Elsword rzucił mi podejrzliwe spojrzenie.
- Co znowu?
- Luuubi cię. - odparł z swoim uśmieszkiem i poszedł dalej.
Za jakie grzechy!?!?
Gdy skończyliśmy Henira, poszliśmy się przejść. Elsword oczywiście na rynek wpakował się i szukał okazji Ventusa. Kurai cały czas szła przy mnie i od czasu do czasu przyglądała. Potem usiedliśmy na ławce, w parku, nieopodal centrum miasta. Oparłem się o oparcie i pozwoliłem, by słońce padało na moją twarz. Zmęczony trochę byłem dzisiejszym dniem. Kurai siedziała pomiędzy mną, a wojownikiem i bawiła się z Lorienką i Śnieżynką. Najwidoczniej nasze pety ją polubiły. Gdy odpoczęliśmy, każdy poszedł zająć się swoimi sprawami.
Wieczorem, gdy wróciłem do pałacu, Elsword chwalił się wszystkim swoim nowym wierzchowcem - Hamelingiem. Był młody i pełen energii. Ciekawi mnie, jak wojownik się nim zajmie. Podszedłem do zwierzęcia i z niewiadomego powodu, smok stanął na dwóch tylnich łapach i chciał mnie zaatakować. Odskoczyłem w ostatniej chwili. Aisha zaraz podeszła do smoka i go uspokajała. Dlaczego mnie zaatakował? Przecież, nawet go nie dotknąłem.
- Nawet wierzchowce się ciebie boją. - powiedział wojownik i spojrzał na mnie. Zacisnąłem zęby i rękę w pięść.
- Za kogo ty się uważasz, co? Myślisz, że mając wszystko jesteś lepszy od innych i możesz się wywyższać? - stanąłem na przeciwko niego i ściągnąłem oko Devila, by on mógł też patrzeć mi prosto w oczy.
- Zmieniłeś się i to bardzo. Nie jesteś tą osobą, którą znałem.
- Ty też się zmieniłeś. Gdy pierwszy raz się spotkaliśmy byłeś w miarę opanowany i martwiłeś się o resztę. Walczyłeś w ich obronie, a potem co? Walczyłeś na siłę, bo lubiłeś to, polubiłeś zabijanie, walki, krew, ofiary, wszystko. Sadysta. Od kiedy zacząłeś zadawać się z mrokiem i się w nim powoli zatracałeś, zacząłeś z góry wszystkich traktować. Uważasz się za nie wiadomo kogo, bo masz moc mroku po swojej stronie?
- Co ty znowu pierdolisz? Opanuj się w końcu i zejdź na ziemię.
- Nie jesteś moim ojcem. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Wynoszę się stąd.
Szturchnąłem go ramieniem, kiedy opuszczałem dziedziniec. Kierowałem się do swojego pokoju. Mam dość tej misji. Wracam do Hamel i nie interesuje mnie nic.
Gdy się pakowałem, do pokoju weszła Elesis i zapytała, co zamierzam zrobić. Rzuciłem, że wracam do Hamel i nie mam zamiaru walczyć z nim wspólnie. Już nigdy więcej. Podeszła do mnie i złapała za rękę.
- To nie jest dobry pomysł. - szarpnąłem ręką i ją odtrąciłem.
- Nie potrzebuje łaski nikogo. Zostaw mnie.
- Słyszałam o tym, co się przytrafiało, w trakcie podróży. Pewnie jest ci ciężko, ale nie odtrącaj od siebie przyjaciół.
- Co ty możesz wiedzieć o tym, jak ja się czuje. Pusta gadanina. - zamknąłem walizki i wziąłem je do ręki. - Zajmij się swoim niewychowanym bratem, co myśli, że jest bogiem. - syknąłem do niej i skierowałem się do wyjścia.
Lorienka tuptała obok mnie i po cichu płakała. Rena od razu podbiegła do mnie i prosiła bym został. Nie odpowiedziałem nic, tylko kierowałem się w kierunku wyjścia. Zawołałem Mobiegi i gdy się pojawił położyłem na nim swoje bagaże i odjechałem. Im dalej tym lepiej.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz