Podczas kolacji zastanawialiśmy się, co się stało z Arą. Zakładaliśmy, że udała się na jakiś trening. By rozwiać nasze wątpliwości, Rena oznajmiła, że popyta trochę kogo należy i się dowie. Podczas dalszych rozmów, Aisha wyskoczyła z wiadomością o nowym avatarze. Salvatore Ventus. Założę się, że kolejny marny komplet. Jeszcze żaden Salvator mi się nie spodobał i wątpię, że się to zmieni.
Gdy rozchodziliśmy się do swoich pokoi, poprosiłem Chunga o rozmowę. Zgodził się i udaliśmy się na balkon. Wymienialiśmy się wrażeniami z odbytego treningu. Przy okazji dowiedziałem się, jak bardzo klasę, którą ma Chung osłabili. Nie brzmiało to najlepiej, jednak biorąc pod uwagę ten atak co widziałem, to mam mieszane uczucia. Gdy skończyliśmy rozmawiać, Chung wrócił do siebie, a ja udałem się do mojej księżniczki.
Siedziała na łóżku i przy oświeconej lampce, przeglądała jakieś zdjęcia. Zapytałem ją, co tam ma. Odparła krótko, że to nie mój interes.
- Jesteś strasznie niemiła. Jak zawsze w sumie. - usiadłem na krześle i położyłem nogi na stole.
- Jestem taka sama, jak ty do mnie. Nie wiem, o co się czepiasz. - zerknęła na chwilę. - Weź te nogi z stołu. Nie jesteś u siebie.
- Tak, jasne. - leniwie ściągnąłem nogi z stołu i jej się przyglądałem.
- Co znowu?
- Nie mogę na ciebie popatrzeć już? - spojrzała podejrzliwie.
- Czego chcesz? Zwykle zachowujesz się tak, gdy czegoś chcesz ode mnie.
- A czego ja mogę chcieć Zeki? Sama powinnaś to wiedzieć. - westchnęła i wstała z łózka. Usiadła mi na kolana i przytuliła mnie do siebie.
Kolejnego dnia, wraz z Lorienem udaliśmy się na dzienne misję. Miałem okazję sprawdzić, czy trening się opłacił. Wszystko szło gładko. Dzięki pomocy Mrocznego mogłem używać Phantoma i Cuttera. Najbardziej zaciekawiła mnie akcja z Berrutami. Czekaliśmy, aż podejdą i wtedy Lorien przyjął pozycje do AS. Nie wiedzieliśmy, co chciał zrobić, jednak długo czekać nie musieliśmy. Gdy Berruty się zebrały, odpalił AS i w kilka sekund zmiótł, dosłownie zmiótł Berruty. Spojrzeliśmy na niego, a on jakby nigdy nic. Wstał, otrzepał się z kurzu i ładował magazynek. Gdy przechodziliśmy do kolejnego etapu zapytałem go, czy wziął wcześniej jakieś dodatkowe eliksiry. Uderzył mnie lekko działem i dodał, że mu zazdroszczę. No sorry bardzo, ale jest czego.
Po zakończeniu dziennych misji, przechadzaliśmy się po centrum miasta. Zobaczyliśmy plakaty nowego kompletu Ventusa. Muszę przyznać, że nawet im wyszedł. Kupię go sobie, bo i tak z kasą nie mam co robić.
Popołudnie spędziłem z Śnieżynką i Coco na arenie treningowej. Musiałem trochę popracować nad moim mrokiem.
- Mroczny, wyjaśnij mi dlaczego tak się męczę?!
- Za słaby jesteś. Musisz potrenować trochę. Dobrze wiesz, że nie chcemy ci na złość. Szach. - jak zwykle moi duchowi pomocnicy grali w szachy.
- Najważniejsze byś skupił się na swoim zadaniu i tego co chcesz zrobić. Miecz zmaterializuje się zawsze, gdy będziesz go potrzebować. Utrzymanie go też zależy od twojej woli. - odparł spokojnie staruszek.
- Jesteście strasznie irytujący.
Nie marnując więcej czasu na pogawędkę z nimi, zacząłem trenować swoją wytrzymałość.
Pod wieczór, gdy wracałem do pałacu natknąłem się na Zeki. Zapytała mnie, co sądzę o nowym komplecie. Odrzekłem, że może być. Udaliśmy się na kolację, a potem zająłem się moją kochaną czarodziejką.
Z rana sprawdziłem rynek i tak jak myślałem. Początkowe ceny są zawsze takie kosmiczne. Przy okazji spotkałem Kakazu i razem udaliśmy się na trening. Po paru godzinach pożegnaliśmy się i wróciłem do pałacu. Położyłem się na chwilę, bo niespełna trzydzieści minut potem napisał do mnie Lorien, czy idę na Henira. Wygramoliłem się z łóżka i udałem się pod tablicę. Niby tam ma na mnie czekać. Gdy dotarłem na miejsce, patrzałem w niego jak wryty. Co on ze sobą zrobił? Devil? Poważnie? Ze wszystkich setów Devila se wybrał? Gdy go zapytałem, dlaczego ten to odparł, że mu się podoba. No fakt, jest pokaźny, ale do niego nie pasuje. By mi dopiec rzucił, że Glacek nie pasuje do mnie. Co racja, to racja, jednak wyglądać trzeba dobrze. Nie podobała mi się ta jego zmiana. Najpierw usamodzielnienie się, potem zmiana charakteru, a teraz Devil.
Glave jak zwykle przywitał nas swoim śmiechem. Nim wyruszyliśmy rzucił, że za kilka dni czeka na nas próba i wtedy nauczymy się nowych umiejętności. Od razu skontaktowałem się z swoimi duchowymi przyjaciółmi i zapytałem, czy coś wiedzą. Cornwell odparł, że tak, ale nie chcą mi zepsuć niespodzianki.
Po zakończeniu Henira ponownie udałem się na arenę treningową doskonalić swoje umiejętności i panowanie nad mrokiem. Czasem wymykał się spod kontroli, a na to pozwolić sobie nie mogę. Wieczorem powiadomiłem resztę ekipy, o zakupie Devila przez Chunga. Początkowo wierzyć mi nie chcieli, jednak kiedy nasz książę wrócił, to byli w takim samym szoku jak ja przedtem. Kto jak kto, ale do Loriena ciemne kolory nie pasują. Nadawają mu złe wrażenie początkowe. Devily od zawsze były przeznaczone dla tych z wyższej półki, tak samo jak Dragon Knight.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz