poniedziałek, 30 września 2013

Wpis11 Oczami Chunga Part3

- Nie śpij!!! Jeszcze 3 tomy masz do przeczytania.
Mirr niemal przy moim uchu wydzierał się, że się obijam. No przykro mi bardzo, ale to jest męczące. Ciągle czytać, eksperymentować, sprzątać i kiedy odpocząć? Minął ledwo tydzień, a 10 książek już miałem przestudiowanych. Powiedzmy, że już wiedziałem co i jak chodzi z nowymi amunicjami. Będę musiał się przyzwyczaić do nowych liczb i stosunków między składnikami.

- Pamiętaj, aby wcześniej dobrze wycelować. Wolę uniknąć zbombardowania niewinnego obszaru.
- Hai...
Kolejny tydzień poświęcony został nad opanowaniem AS (ostrzał artyleryjski). Powiedzmy, że początki były trudne. Do teraz winie się za ostrzelanie kurnika tym atakiem. Niby łatwo się mówi: przybierz pozycje, oznacz cel, naciśnij spust i gotowe. Tylko szkoda, że nauczyciele nie biorą pod uwagi jak komuś ręce się trzęsą lub ucieknie palec i... Nieważne...
Następnie przyszedł czas na granaty! A to było zabawne. Mogę używać albo podwójnych z mniejsza siłą lub jeden duży i skuteczny. Spodobała mi się nowa zabawka. Spore obrażenia ma jak na granat, ale przecież od tego są prawda?
Ostatnie dni treningu spędziłem nad bawieniem się z asystą shellinga. Bardzo zabawna umiejętność. Szybko i na dystans można coś oznaczyć i zostaje ostrzelane przez pociski. Nawet udało się znaleźć czas, by spędzić czas z Mirrem i porozmawiać, od tak. Miło wspominał czasy panowania mojego ojca i jak byłem małym księciem, który ciągle krok w krok, łapka w łapkę z tatusiem maszerowałem przez Hamel. Te czasy gdy było się dzieckiem i nie miało się pojęcia o strukturze i funkcjonowaniu tego świata.

- Chung, kiedyś ty będziesz panować miastem i dbać o dobro ludu.
- A papa już nie będzie?
- Nic nie trwa wiecznie mój synu. Dorośniesz i zobaczysz jak piękny jest świat.
- Papa pójdzie ze mną zwiedzać świat?
- Hahaha oczywiście. - życzliwy uśmiech i te wspomnienia zalały się mrokiem.
Przebudziłem się i z oczu spłynęło mi kilka łez. Podszedłem do okna i spoglądałem na gwiazdy. Ojcze... taki świat chciałeś mi pokazać? Muszę ochronić innych przed tym cierpieniem. Muszę jeszcze bardziej zmienić swoje nastawienie i nie patrzeć ciągle za siebie.

Ostatniego dnia podziękowałem Mirrowi za poświęcony czas i naukę. Wróciłem do miasta.
Z treningu wrócili też Aisha i Rena. Reszty nie było widać. Możliwe, że się im wydłużył lub coś. Gdy nas nie było, wprowadzili możliwość brania ślubów. O matko... Aisha to była tak szczęśliwa, że nie wiem jak to opisać. Nie dziwię się, bo chyba jej jedyną miłością życia jest on. Zostawiłem je i sam udałem się na rynek zobaczyć, czy coś ciekawego jest na sprzedaż. Zaciekawił mnie komplet Devila. Widziałem już kilku artylerzystów w tym i wygląda całkiem pokaźnie. Cenowo też źle nie ma, tylko moje fundusze... No nic, mam jakiś cel już.

Parę dni później wrócił do nas Raven i Elesis jako Saber Knight. Opowiadała nam o swoim treningu. Jako, że mnie mało to obchodziło wziąłem się za robienie dziennych misji i dodatkowo ćwiczyłem swoje nowe ataki. NIE MA ŹLE... tylko tragicznie. Moje ataki z Siege są tak słabe, że będę zastanawiać się, czy warto w ogóle z tego atakować. Z mojej nieszczęsnej sytuacji ratował AS. Trzeba przyznać, że nawet niezły jest. Lepszy niż inne ataki. Niektórzy wysłannicy byli trochę zazdrośni o ten atak. Przy nich i tak wypadam miernie... Inne klasy też dawały pokaz nowych ataków. Aż tak źle nie było, wszyscy w jakiś sposób zostali pokaleczeni - mniejszy bądź większy.
Wieczorem Elesis chciała ze mną porozmawiać. Zgodziłem się, bo i tak nie miałem nic lepszego do roboty, a czytać wiecznie nie będę.
- Z tego co mi wiadomo, jesteś bliskim przyjacielem mojego brata.
- No, można tak to nazwać.
- Mógłbyś opowiedzieć trochę o nim i jego zachowaniu.
- Nie widzę problemu. - Przeszedłem od razu do rzeczy i opowiedziałem jej o wszystkim. O jego mrocznej stronie też.
- Więc pogrywa z mrokiem?
- Tak wyszło...
- Mam nadzieję, że to głębiej zakorzenione nie jest. - nie wiedziałem, co miała na myśl, ale mnie to nie obchodziło zbytnio.

Kolejne dni poświęciłem na zarabianie i dalsze nauki. Elsa jak nie było tak nie było. Podobnie Ara. Trochę już zaczynali się martwić, co z nimi się dzieje.
Udałem się na arenę treningową i tam trenowałem ataki AS. Camila z góry mnie uprzedziła, że zakazane jest używania tego na PvP. Oczywiście, ja nie mogę mojego AS, a wysłannicy mogą. gdzie tu sprawiedliwość? Gdy skończyłem wróciłem do pałacu i w towarzystwie Aishy zajmowałem się czyszczeniem działa. Wtedy podszedł do nas Elsword. Przywitaliśmy się i na tym się skończyło, nawet Zeki nie poleciała wypytywać go o nic. Dziwne trochę. Wróciłem do siebie i odpoczywałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz