Nie podobała mi się wizja końca ludzkości. Zmobilizowałem swoich ludzi
by trochę obeznali się w tym temacie. Późnym wieczorem dostałem
informacje odnośnie tego czegoś. Jakiś czas temu próbował się wyrwać z
czasoprzestrzeni. Podczas walki w swoim wymiarze niefortunnie dostał się
do naszego i jak każdy chce wrócić do siebie. Zdaniem Glave jest
trzymać wszystkie istoty w czasoprzestrzeni, by nie doszło do opanowania
świata przez stwory. Raid boss - tak go nazwali - próbując się
wydostać, trafił właśnie na naszego zamaskowanego pana przestrzeni,
który nie pozwolił mu wyjść i chce go uwięzić, a potem wymyślić sposób
jak go odesłać. Wszystko fajnie brzmi tylko nasz wielki przyjaciel jest
rozwścieczony i jak tak dalej pójdzie to zniszczy drzwi przestrzeni, a
wtedy wole nie wiedzieć co się stanie. Postanowiłem udać się do niego i
go uspokoić. Nikomu ten pomysł się nie spodobał. Nic dziwnego, być może
nie wrócę stamtąd. Osobiście sam boje się starcia z nim, ale czego się
nie zrobi dla ludzkości.
Śnieżynka starała się mnie przekonać bym został, jednak nie tym razem.
Zapytałem czy idzie ze mną. Nie wiedziała co odpowiedzieć, więc nie
marnując czasu, wraz z Nightem udaliśmy się do portalu. Na wszelki
wypadek zabrałem ze sobą jeszcze Hamelinga. Gdy mieliśmy przechodzić już
do świata ludzi, Wyrocznia krzyczała za nami bym poczekał na nią. Jak
już nas dogoniła przeliśmy przez portal i znaleźliśmy się tuż przed
Glave.
- Akurat ciebie się tu nie spodziewałem, Elsword. - odparł spokojnie i się zaśmiał na koniec.
- Masz problemy Glave. Wiem o tym całym Raidzie.
- A jest coś czego nie wiesz? Nieważne. Poczekajmy na twoich przyjaciół. Sam nie dasz sobie z nim rady.
- Już ich powiadomiłeś?
- Oczywiście. To będzie dla was dobry test.
Test? Wiedziałem, że ma nierówno pod sufitem, ale nie aż tak.
Kilkanaście minut później zjawili się wszyscy - Elesis, Ara, Raven,
Chung, Aisha i Rena. Na mój widok doznali szoku. Nic dziwnego, przecież
ostatni raz widzieliśmy się miesiąc temu. Oszczędziliśmy sobie zbędnych
przywitań, wyjaśnień i innych. Ważniejsza rzecz jest teraz do zrobienia.
- Skoro wszyscy są to zapraszam do drzwi.
- Hola, hola Glave. Nie zapomniałeś o kimś? - Znajomy głos rozległ się z
drugiej uliczki. Wnet potem ujrzeliśmy Noah, Penentia, Edana i Valaka.
Ich się tu nie spodziewałem. Czyżby sprawa Raida była aż tak poważna?
- Pozwolisz Glave, że się przyłączymy. - odparł Penentio. Pan
zamaskowany się tylko zaśmiał i otworzył drzwi do pomieszczenia
wymiarowego, w którym znajdowało się to coś.
Ledwo weszliśmy i już w naszą stronę skierował swoje duże łapsko.
Odskoczyliśmy i się rozproszyliśmy. On jest ogromny. Jak z tym czymś
mamy walczyć? Stanął przed nami i ryknął na cały głos. Nie czekając
dłużej ruszyliśmy na niego. Każdy z nas atakował co było w zasięgu
broni. Niestety, nasze żałosne ataki nie robiły na nim wielkiego
wrażenia. Wskoczyłem na Hamelinga i z góry zaatakowałem go lodowym
gradem. Chociaż odrobinę go to zabolało, bo zaczął nas gonić po niebie.
Zaraz do mnie przyłączyli się inni, którzy posiadali smoki i
atakowaliśmy naprzemiennie. Udało nam się go przewrócić i wtedy Chunga
odpalił swojego Hypera oraz AS'a. Odsunęliśmy się na bezpieczną
odległość i przyglądaliśmy się potworowi. Po kilku chwilach wstał i
zaatakował nas swoimi łapskami. Czyżby nasz wspólny atak nie wypalił?
Gdy uniknęliśmy tego to wzbił się w powietrze i wystrzelił kilkanaście
rakiet. Chung od razu zorientował się, że są samonaprowadzające i
eksplodują po jakimś czasie. Rozbiegliśmy się i staraliśmy się je
uniknąć. Jakoś wyszło, tylko Rena i Elesis doznały lekkich obrażeń.
Potem leciał w naszą stronę i laserami przecinał podłoże. Tego nie dało
się uniknąć inaczej poza usadowieniem się na innej platformie. Ja
wziąłem Rene, a Chung Elesis i skierowaliśmy na bezpieczne miejsce do
walki z nim.
- Nie uda się nam go pokonać! - wrzasnęła Noah i podbiegła do nas.
- Z takim nastawieniem się nie dziwię - odrzekł Penentio.
- Jak mamy walczyć z kimś, znaczy czymś jeśli nie znamy jego słabości!?
- To trzeba się dowiedzieć. - rzuciłem i na Hamelingu ruszyłem na niego.
- Elsword! Wracaj tu!
W oddali słyszałem głos Wyroczni. Skoro mamy się czegoś dowiedzieć to
trzeba zaryzykować. Night był ze mną i szykowaliśmy się do ataku. Raid
leciał na nas, a my na niego. Gdy miało dojść do starcia skoczyłem z
Hamelinga na jego łeb. Ledwo udało mi się odzyskać równowagę na nim, ale
się udało. Robot zorientował się, że coś jest nie tak i się zatrzymał.
Próbował łapami mnie zdjąć z siebie, jednak ja się tak łatwo nie dam.
Wbiłem w jego kark miecz i aktywowałem Hypera. Następne zeskoczyłem w
dół prosto na smoka. Odlecieliśmy trochę dalej i patrzałem na to co się
działo. Niby mój atak go poranił, ale to za mało. Co prawda doznał
większych obrażeń w porównaniu do wcześniejszych ataków. Jak można być
tak wytrzymałym? Nawet nie zorientowałem się kiedy uderzył we mnie swoją
ręką. Z hukiem uderzyliśmy w ziemię. Próbowałem się dźwignąć jednak nie
mogłem. Byłem zbyt zdezorientowany tym atakiem. Nie wiedziałem zbytnio
co się działo potem. Film mi się uciął i zaczął ponownie na tym jak
wszyscy byli poważnie poranieni i ledwo stali na nogach. Z wierzchowcami
było podobnie. Nasi mali towarzysze starali się zregenerować nasze
siły, ale to było za mało. Raid mierzył w nas swoim atakiem laserowym,
skupionym w jednym miejscu. Więc to tak zakończy się nasz żywot? Wiązka
lasera została wystrzelona i światło z niej padające nas oślepiło. Gdy z
powrotem otworzyliśmy oczy przed nami stał ktoś. Nie wiedziałem kto to,
pierwszy raz na oczy go widziałem.
- Takie problemy macie z taką żałosną puszką złomu? - odparł i się zaśmiał.
- Kim ty do licha jesteś? - zapytał poddenerwowany Penentio.
- Ja? - odwrócił się do nas i mogliśmy zobaczyć jego twarz - zwykłym
naukowcem. - Po tych słowach druga wiązka lasera została wystrzelona, a
on wyciągnął tylko rękę i jego lasery zostały odbite i podzieliły się na
mniejsze, niszcząc krajobraz za nami. - Raid boss - podobny do nazoida
wersji 00006 przeznaczony do zadań militarnych. Jego siła skupia się na
absorbowaniu energii w pobliżu i przekształcaniu jej w swoje paliwo.
Wyposażony w samonaprowadzające rakiety i skrzydła by móc szybko
wyeliminować swój cel. Opancerzony ze wszystkich stron i nałożona
dodatkowa tarcza magiczna. Wydaje się nie do pokonania jeśli patrzymy na
to wszystko pod tym kątem. Jednak spójrzmy pod innym. Jego ręce, szyja i
nogi nie są osłonięte. Jeden silniejszy atak w te kończyny i nazoid
pozostaje bezbronny, dlaczego? Leżąc na ziemi nie może odpalić laserów,
bo sam się wysadzi, a jakakolwiek przemiana energii w takim stanie
doprowadzi do samozniszczenia. Wiedząc to wszystko można szybko się z tą
puszką uporać.
- Czekaj, czekaj. Skąd ty... - Rena nie wiedziała co powiedzieć i była w szoku podobnie inni. Skąd on to wszystko wie.
- Skąd ty wszystko o nim wiesz, jak nawet z nim nie walczyłeś i nie widziałeś w akcji. - spytała Noah.
- Byłem tu cały czas. Fajny pokaz daliście. Się uśmiałem. - odparł
ironicznie i przygotowywał swoją broń. Noah już szykowała się do ataku,
ale nie w Raida, tylko w tego gościa.
Chwile potem ruszył w jego stronę. Leciał do niego na tych swoich
zabawkach i po chwili ujrzeliśmy jak uderzył w jego kończyny jakby
atakiem przyśpieszonego podziału cząsteczek. W jednej chwili boss runął
na ziemię, a potem tym samym atakiem wysadził jego ramiona i kark.
Chwile jeszcze się ruszał, a potem się wyłączył. Na dole wszystko się
paliło, a on stał na nim jakby nigdy nic i się zaśmiał. Ciekawi mnie co
to za psychopata.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz