niedziela, 1 grudnia 2013

Wpis2 Oczami Chunga

Siedzieliśmy w pokoju gościnnym. Panowała niezręczna cisza. Byliśmy w trudnej sytuacji. Zapewne każdy z nas nie wiedział co o tym myśleć. Samemu trudno mi było pogodzić się z faktem, iż mój przyjaciel stał się demonem i skrywał wcześniej swój sekret. Nie potrafię przyjąć do wiadomości, że zostanie naszym wrogiem. To jest absurdalne. W głębi serca wierzę, że nie zrobił tego bezpodstawnie.

Następnego dnia zająłem się dziennymi misjami i gdy je skończyłem, napisałem list do ojca. Poprosiłem w nim by zapłacił za Hamelinga. Jak już papa jest to niech na syna wydaje. Odnośnie mojego smoka, to wcale nie jest taki zły jak o nim mówili. Jest spokojny i gdy trzeba to walczy pełnią sił. Jego ataki polegają na tworzeniu mrocznych kul. Zastanawiam się czemu takiego sobie wybrałem. Przecież bardziej pasuje do Elsworda z charakteru. Dark Hameling nie jest też jakiś potężny jak lodowy, ale mi taki odpowiada. Gdy szedłem do Vapor zauważyłem oddziały wojsk Sander, które kierowały się na zachód. Zapytałem alchemiczki czy wie coś o tym. Wymieszała coś w probówce i rzuciła, że nas przyjaciel przyszedł do miasta. Od razu jak żywy, biegiem udałem się w tamtą stronę. Dostrzegłem, iż wojska już wracały i zapytałem ich co się stało. Nie mogłem wyparzyć gdzie jest Elsword, bo by się zorientowali co się stało i mogłoby potem się to bardzo na nim i nas odbić. Odparli, że ta osoba uciekła, a dziewczyny wróciły do pałacu. Pewnie chodziło im o dziewczyny z grupy, więc skierowałem się do budynku.

Siedziały na dziedzińcu - Ara, Elesis i Aisha. Podszedłem do nich bliżej. Zapytałem je o Elsworda. Jego siostra odparła, że przyszedł po swoje rzeczy, bo sprawdziła już jego pokój. Dodała, że nawet je zaatakował podczas ucieczki. Wtedy Ara dorzuciła, że się od nas odwrócił i woli kroczyć mroczną drogą, a Aisha nie mówiła nic. Była w takim szoku i desperacji, że martwiłem się o nią. Podczas dalszej rozmowy Elesis i Ara zaczęły się kłócić odnośnie postępowań Elsworda i wtedy Aisha się odezwała, że potrzebuje trochę czasu by przywyknąć do obecnej sytuacji. Wtedy dziewczyny zamilkły i trochę przyznały czarodziejce racji. Ciekawi mnie, kiedy będzie dane mi go ponownie spotkać.


Wczorajszego wieczoru jak i dzisiejszego ranka trwały przygotowania do kolejnego koncertu Crayon Pop. Ich nowy hit znowu obiegł cały kontynent i praktycznie wszędzie puszczali nutkę Bar Bar Bar.. Dodatkowo został stworzony specjalnie do tego songu avatar. Przechodząc przez miasto szło spotkać ludzi którzy w tym avku tańczyli. Takiej mani dawno nie było.

Rozmyślając o tym wszystkim myślę, że dobrze jeśli tylko zaufani wiedzą o sytuacji w naszej grupie. Będę też musiał o tym pomówić z moim ojcem, ale bardziej martwi mnie reakcja papy Elsworda. Elesis pewnie nie ma łatwo. Musi porozmawiać z nim o tym i co najgorsze, pogodzić się z decyzją jaką podejmie jej tata. Ogólnie sami o tym nie rozmawialiśmy, bo jakoś to nie jest dobry temat do rozmów i każdy starał się robić to co zwykle.
Po zakończonych misjach wróciłem do pałacu i zapytałem się Reny, czy widziała gdzieś Aishę. Odpowiedziała, że jest w swoim pokoju. Udałem się do niej i zapukałem do drzwi. Gdy pozwoliła mi wejść otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Siedziała na parapecie.
- Ciekawi mnie co u niego - powiedziała i podszedłem bliżej niej - jak myślisz Chung, brakuje mu nas?
- Pewnie tak. Dobrze wiesz ile dla niego znaczą przyjaciele i ty sama.
- Tak myślisz?
- Daj mu trochę czasu. Pewnego dnia wróci do nas.
Zostawiłem ją samą, bo dalsza dyskusja nie jest dobrym pomysłem. Udałem się do mojego rodzinnego miasta.
W domu spotkałem ojca i zapytałem, czy otrzymał mój list. Odparł, że tak i zapłacił za wierzchowca. Podziękowałem mu i zapytałem, czy ma czas porozmawiać. Zgodził się i od razu wtajemniczyłem go w wydarzenie, które miało miejsce w Sercu Behemota. Podobnie jak my nie wiedział co zrobić. Sam nie mógł przyjąć tego do wiadomości i martwi się jak zareaguje jego ojciec. Zapytałem potem, czy byłby to problem gdyby miał z nami żyć dalej. Nie wiedział jak mi odpowiedzieć i oznajmił, że zwoła głowy wszystkich miast kontynentu i zaznajomi ich z sytuacją oraz podejmą decyzje w sprawie wojownika. Podziękowałem mu za chęć pomocy i wróciłem do Sander.
W pałacu Rena oznajmiła, że idziemy na koncert Crayon Pop. Wszyscy się zgodzili i poszliśmy zapomnieć o problemach.

Kilka dni później odbył się turniej plażowy. Oczywiście za namową Ary i Reny zgodziliśmy się wziąć w tym udział. Podzieliliśmy się na grupy i poszliśmy grać w siatkę plażową. Takiego upału dawno nie było tak samo jak i zabawy. Wszyscy dobrze się bawili, nawet na twarzy Aishy można było dostrzec szczery uśmiech i radość.

Z każdym kolejnym dniem zapominaliśmy o tym wszystkim, aż do dziś. Dzisiejszej nocy wyczułem duże skupisko mrocznej energii. Wygrzebałem się z łóżka i skierowałem do źródła energii. Nie tylko mnie to obudziło, ale i cała resztę. Mrok dobiegał z pokoju Elsworda. Elesis lekko uchyliła drzwi. Wejrzeliśmy do środka i na stoliku siedziała Śnieżynka. Weszliśmy do pokoju, a ona powitała nas machając łapką. Aisha zapytała się jej co tu robi. Podeszła do nas i czarodziejce wręczyła dwa listy. Jeden był zaadresowany do niej, a drugi do reszty. Zeki otwarła swój list, a drugi wręczyła Renie. Gdy tylko elfka go otwarła zaczęła na głos czytać jego treść:
Drodzy przyjaciele, zapewne jesteście na mnie wściekli i z chęcią byście mnie zabili za to co zrobiłem. Przepraszam, że was skrzywdziłem. Gdy tylko odnajdę się w tym bagnie przyjdę was osobiście przeprosić. Jeśli byłyby jakieś problemy to nie wahajcie się poprosić mnie o pomoc.
Na tym list się skończył. W oczach Aishy pojawiły się łzy i zaczęła płakać. Wole nie wiedzieć czego ona się dowiedziała w tym liście. Śnieżynka podeszła do zapłakanej dziewczyny i dała jej pierścień. Poprosiła by go założyła i wyjaśniła na czym polega jego moc. Dzięki tej rzeczy będziemy mogli skontaktować się z Elswordem, jednak mała szybko dodała by go nie nadużywać i wykorzystywać do błahostek. Po tych słowach otworzyła z powrotem wrota do swojego świata.
- Powiedz mi, jak on się czuje? - zapytała Elesis.
- Fizycznie dobrze, psychicznie nie jestem w stanie stwierdzić. Nie, nie odbiło mu czy coś, ale widać, że go to wszystko męczy i sprawia ból. Tęskni za swoim rodzimym domem.
Po tych słowach znikła w wrotach. Przynajmniej wiemy, że jemu też nie jest łatwo.

Tego dnia zarządzono zmiany w uzbrojeniach. Osobiście byłem zdenerwowany tym wszystkim. Nagle się im przywidziało by zmieniać koniecznie uzbrojenie. Szkoda mi było mojego działa. Zwoje plus dziewięć nie chodzą po drodze. Aż się boje ile kasy mi pójdzie na to. Jako że posiadałem uzbrojenie Mk-2 musiałem iść pogadać z kowalem, który mi zrobił ten set, czyli do Lenarta. Udałem się w podróż do Elder.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz