wtorek, 30 kwietnia 2013

Wpis8 Oczami Chunga



Koło południa się obudziłem i leniwie wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem, iż na zewnątrz jest pochmurnie i padał deszcz. Zaskoczyło mnie to, iż efekt wystrzelonej flary utrzymywał się tak długo. To wszystko tłumaczy panującą atmosferę zmęczenia i nic nie robienia. Najchętniej to bym wylegiwał się dalej w ciepłym łóżku, jednak trzeba kilka spraw załatwić. Doprowadziłem się do porządku i skierowałem do głównego holu. Schodząc na dół spotkałem Aishe, która siedziała na schodach i trzymała coś w dłoniach. Usiadłem obok niej i zapytałem, co tutaj robi. Wystraszyła się trochę na mój widok, strasznie była czymś zamyślona. Zapytała zmieszana, co tu robię i co robiłem przez ten cały czas. Teraz to ja byłem w nieciekawej sytuacji i odparłem, iż pracowałem nad pewnym eksperymentem. Zapytałem się jej jeszcze raz, dlaczego tutaj siedzi sama. Wyraźnie posmutniała i wbiła wzrok w kamienną drogę.
-Elsword jest zły na mnie…
-Dlaczego?
-Bo zrobiłam głupią rzecz, no i… jest jak jest. Rozmawiałam z nim dziś, ale tak jakoś… nie umiem się zebrać by powiedzieć… no… - widać było, że nie wie jak uporać się z tym problemem i trochę się gubi w własnych myślach.
-Rozumiem. Według mnie najlepiej jak zbierzesz w sobie na tyle odwagi by mu powiedzieć, co ci leży na sercu. – położyłem rękę na jej ramieniu i życzliwie się uśmiechnąłem – Będzie dobrze, zobaczysz.
Osobiście mam taką nadzieję, jednak kto wie jak Elsword zareaguje. To nie pierwszy raz kiedy Zeki odwala głupią rzecz.
Skierowałem się do jadalni i tam ujrzałem Renę, Ravena i Arę. Gdy tylko Rena mnie zobaczyła zmierzyła mnie groźnym spojrzeniem, a ja normlanie się wystraszyłem. Aż ciarki mi przeszły po całym ciele. Chwilę potem zaczęła wydzierać się na mnie, czy jestem normalny i inne rzeczy. Starałem się ją jakoś uspokoić, ale na próżno. Gdy zaczęła iść szybkim krokiem w moim kierunku, to ile sił w nogach zacząłem biec z powrotem do swojego pokoju. Rena od razu udała się w pościg za mną i na moje nieszczęście udało się jej mnie złapać, a to tylko dlatego, że rzuciła mi pod nogi swój łuk i wyłożyłem się jak długi na drodze. Podeszła do mnie, chwyciła za ubrania i zaczęła trząść mną jak jakąś zabawkę, przy okazji dalej się wydzierając na mnie. Niech ten koszmar się skończy. Ona jest potworem… Kilka minut później puściła mnie i zaczęła pouczać o odpowiedzialności. Następnie dostrzegłem Elsworda, który stał obok mnie. Błagalnym spojrzeniem chciałem mu dać znać by ją zabrał ode mnie. Skapnął się, co miałem na myśli i po krótkiej rozmowie z tym potworem udaliśmy się do mojego pokoju.

Wyjaśniłem chłopakowi, co robiłem za ten cały czas. Starałem się dobierać słowa w miarę normalne, by mniej więcej wiedział, o czym mówię. Coś tam chyba zrozumiał, nie wiem nie wnikałem w to. Spakowałem dokumenty z przeprowadzonych eksperymentów i skierowałem się do wyjścia. Zanim wyszedłem Elsword rzucił, iż znalazł dla mnie avatar broni Falcona. Początkowo nie chciałem wierzyć w to, jednak gdy pokazał mi kartkę z namiarami na dany stragan, to mu uwierzyłem. Podziękowałem mu, zabrałem wszystkie monety jakie miałem i skierowałem się na rynek.

Gdy dotarłem na miejsce zapytałem sprzedawcy, czy ma działo Falcona na sprzedaż. Przyjrzał mi się uważnie i zapytał, czy jestem przyjacielem Elsworda. Kiwnąłem głową, a on zadowolony odwrócił się i zaczął czegoś szukać. Po chwili na ladzie postawił nowiutkie, wypolerowane i jedne w swoim rodzaju działo Falcona. Jest niesamowite, konstrukcja jest lekka, więc ataki będą szybsze, wygląda jakby ledwo wszystko trzymało się całości, jednak jest to silna połącznie poszczególnych elementów. W końcu nie będę musiał chodzić w zepsutym dziale… Tak się zapatrzyłem w broń, że całkowicie zapomniałem, co się działo wokół mnie, jednak sprzedawca sprowadził mnie na ziemię pytając, czy kupuje broń. Zapytałem go ile chce za to. Po chwili namysłu odparł 133kk. Jak do mnie cena w sam raz. Nie zastanawiając się dłużej, zapłaciłem mu i założyłem nowiutkie działko. Pasuje idealnie do kompletu. Uradowany szybko udałem się na byle jaki obszar, gdzie można było sprawdzić jak się sprawuje.

Zadowolony z nowej zabawki skierowałem się do jakiejś kawiarni zjeść obiad, bo przez akcję z Reną nawet nie dotarłem do stołu w pałacu… Następnie do wieczora siedziałem u Vapor tłumacząc jej jak przebiegały eksperymenty, jakie substancje potrzebowałem i inne.

Podczas kolacji, Raven zapytał mnie o nową broń. Z chęcią opowiedziałem mu, co o nim myślę i odpowiadałem na pytania, które mi zadawał. Czas mijał spokojnie i w przyjaznej atmosferze, znaczy przynajmniej ja takie miałem odczucie nie wiem jak z nimi (czyt. Elsword i Aisha). Ciekawe kiedy Zeki zbierze się na to by mu powiedzieć prawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz