Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
sobota, 13 kwietnia 2013
Wpis7
Tego dnia zaskoczyła mnie pogoda na zewnątrz. Było pochmurnie i padał deszcz. Nie myślałem, iż w mieście położonym na pustyni spadnie deszcz. Zaczesałem włosy w kucyk i założyłem komplet Dark Shadow. Trzeba przyznać, że pasuje takie połączenie. Wyszedłem z pokoju i idąc korytarzem, zauważyłem, iż na drzwiach Chunga nie było tabliczki. Od razu wszedłem do środka i usłyszałem cichutkie mruczenie. Pewnie jego zwierzak. Rozejrzałem się po pokoju. Był czysty i wysprzątany, jakby nic się tu nie działo. On sam spał jak zabity, serio. Liczę, iż wyjaśni wszystko, co robił przez ten czas. Zamknąłem drzwi i zjechałem po poręczy na dół. Aisha, przy filarze siedziała na ławce i czytała coś. Podszedłem do niej i wyrwałem książkę z jej rąk.
-No co robisz?! - krzyknęła oburzona i gdy tylko na nią wejrzałem spuściła głowę. Spojrzałem na okładkę, przewertowałem kilka stron i zamknąłem.
-Ty się na serio nudzisz. Żeby czytać książkę i to jeszcze taką nudną.
-To chyba moja sprawa, co czytam.
-To czytaj dalej.
Oddałem jej książkę i skierowałem się do jadalni. Gdy zjadłem udałem się na sale treningową. Był tam Raven i Ara. Najwidoczniej coś trenowali, bo po każdym ataku przerywali walkę i rozmawiali. Jak już się naoglądałem, postanowiłem udać się na rynek. Podczas drogi powrotnej zobaczyłem na ławce książkę, dokładnie tę samą, co czytała Zeki. Pewnie zapomniała wziąć. Zabrałem ją i skierowałem się w stronę schodów. prowadzących na górę, do naszych pokoi. Na zakręcie, prowadzących do schodów wpadła na mnie Aisha.
-A tobie gdzie tak śpieszno? - zapytałem i spojrzałem na nią. Wyglądała jakby się bardzo śpieszyła.
-Po książkę, którą zostawiłam. - dźwignąłem do góry rękę, w której trzymałem przedmiot. Zdziwiła się na jej widok. Oddałem jej lekturę i jedną ręką oparłem się o ścianę. - Dziękuje...
-Nic więcej do powiedzenia nie masz? - staliśmy jakiś czas w ciszy, zupełnej ciszy. Jednie krople deszczu spadające na ziemię wydawały jakieś dźwięki. - Nie ważne. Skoro tak stawiasz sytuację to dobra. - ominąłem ją i skierowałem się do drzwi głównych.
-Elsword zaczekaj...
-Na co mam czekać? - spojrzałem na nią. Wyglądała jakby chciała coś powiedzieć, ale nie była w stanie. - Jak będziesz gotowa na rozmowę, to daj mi znać ok?
Kiwnęła głową, a ja skierowałem się na rynek.
Mijając stragan po straganie w końcu trafiłem na taki, w którym na sprzedaż było to, czego szukałem. Avatar broni Falcona dla artylerzystów. Dogadałem się z sprzedawcą, by zostawił ten model dla Chunga. Nie jest drogi, więc na pewno będzie go stać na nową zabawkę.
Wracając do pałacu miałem trochę niebezpieczną sytuacje, a dokładniej niespodziewanie zawalił się jeden z balkonów. O mało co dziecko nie zginęło, które stało pod nim. Od razu wezwałem odpowiednich ludzi do tej roboty, a sam skierowałem się do domu (że tak to nazwę).
Chung już był na nogach i... na dywaniku u Reny. Rany, ale ona się wnerwiła. Współczuje mu trochę. Cala akcja rozgrywała się w głównym holu. Gdy tylko podszedłem bliżej Chung zapytał mnie, czy zabiorę naszą 'matkę' z dala od niego. Wzruszyłem ramionami i zapewniałem Renę, iż nauczę go dyscypliny i inne bajery. Zgodziła się i na koniec dodała, że jak znowu się taka akcja powtórzy to pozna jej drugą stronę. Ja ją już poznałem, lepiej żeby on nie musiał...
W jego pokoju, wyjaśnił mi wszystko i pokazał dokumenty z obliczeniami. Nic z tego nie rozumiałem, ale dobra. Spakował je i oznajmił, iż idzie do Vapor. Gdy wychodził przypomniało mi się o tym dziale... Powiedziałem mu, że załatwiłem dla niego działo Falcona. Początkowo nie chciał wierzyć, ale gdy tylko dałem mu namiary na stragan i cenę to zabrał ze sobą pieniądze i wyszedł.
W taką pogodę to nic do roboty nie ma. Z nudów zabrałem się za czyszczenie wszystkich avatarów na miecz jak i polerowanie własnego ostrza. Śnieżynka z zaciekawieniem patrzała się na to, co robiłem. Zapytałem ją, czy też chce się pobawić. Uradowana wzięła do łapek ścierkę. Zaczęła dokładnie i powoli polerować avatar Dark Shadowa. Od czasu do czasu zerkałem na nią i powstrzymywałem się od wybuchnięcia śmiechem. Wyglądała tak... nawet nie wiem jak to opisać. Z czasem usłyszałem jak z dołu Rena wydzierała się, że kolacja na stole.
Gdy tylko zjedliśmy, wróciłem do siebie i wyłożyłem się na łóżku. Śnieżynka dalej bawiła się z polerowaniem miecza a ja odpoczywałem po dzisiejszym dniu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz