Gdy skończył się film, udałem się do swojego pokoju i tam przejrzałem papiery, które leżały na stole. Chyba mam już wszystko, obliczenia powinny się zgadzać, więc od jutra czas rozpocząć projekt pt. ,,Wodna Flara''.
Rano jak zwykle dzienne misje i sprawdzenie rynku. Na moje szczęście była na sprzedaż chusta Falcona, więc od razu wziąłem. Jeszcze tylko avatar broni do tego i będzie komplecik. W sumie i tak muszę kupić nowy avatar, bo przez te 'testy' zniszczył się mój obecny eh...
Gdy zjedliśmy obiad, poszedłem do kuchni i z wszystkich szafek pozabierałem wszystko, co było zdatne do jedzenia. Z lodówki też się trochę podebrało... Załadowany jedzeniem, udałem się do pokoju i zamknąłem. Odłożyłem produkty, wywiesiłem na drzwiach tabliczkę 'nie przeszkadzać' i przygotowywałem się do rozpoczęcia eksperymentów. Posprzątałem pokój, ustawiłem wszystko tak by mieć pod ręką i zabrałem się do roboty. Najważniejsze to stworzyć amunicję do pocisku tak, by z niego leciała woda. Jak tylko znajdę sposób na to, to wtedy Vapor przekażę wszystkie papiery dotyczące tego.
Z samego rana dalej pracowałem nad eksperymentem. Dużo poprawek mnie czeka, bo coś wypalić nie chce to, co zaplanowałem. Źle obliczyłem stosunek jednej mieszanki do drugiej. Ahh, alchemia to jednak jest ciężka dziedzina nauki. Jednak ja nie poddam się. Zrobię to, co postanowiłem.
Kolejne dni mijały jak poprzednie. Od czasu do czasu przerwy by coś zjeść, a w tym samym czasie przeanalizować obliczenia. Lorienka cały czas mi pomagała. Przynosiła mi składniki, co potrzebowałem i towarzyszyła mi cały czas. Przynajmniej nie byłem sam i jakoś zapał do pracy wracał. Pewnie przyjaciele się martwią o mnie... Znaczy tak myślałem, jednak nie wiem jak jest naprawdę. Z czasem Elsword powiedział mi, co się wydarzyło w gildii. Trochę mnie zmartwiło, nawet bardzo, jednak nie mogłem przerwać swoich badań teraz... Przeprosiłem go, iż nie mogę mu w tym pomóc. Przez to wszystko się rozmyśliłem i nie byłem w stu procentach skupiony na swojej pracy. Oby wszystko wróciło do normy...
W końcu nadszedł dzień testów. Amunicja do jednego z pocisków była już gotowa. Teraz pytanie brzmi, czy zadziała wszystko jak należy. Późno w nocy wyszedłem z pokoju i udałem się na zewnątrz. Piękna noc. Księżyc świecił jasnym światłem, podobnie jak gwiazdy. Było ich dużo. Przez chwile się rozmarzyłem, ale w końcu załadowałem pocisk z amunicją nad którą tyle pracowałem. Wystrzeliłem ją i odczekałem chwilę. Lorienka zaczęła cicho piszczeć, a ja z wyczekiwaniem wpatrywałem się w rozgwieżdżone niebo. Kilka minut potem zaczęły spadać krople deszczu, aż się rozpadało całkowicie. Więc się udało. Cieszyłem się w głębi serca, że osiągnąłem to, co chciałem. Zadowolony wróciłem do swojego pokoju. Zdjąłem tabliczkę, wysprzątałem pokój z śmieci i położyłem się spać. W końcu się wyśpię, bez zmartwień i przemyśleń.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz