Dziś nadszedł czas pozbycia się tego śmiesznego kompletu MK-2. Wczesnym
porankiem (5rano) zapukałem do drzwi Loriena. Ten jakby nigdy nic
otworzył i zapytał, czego chce od niego. Chwila, co on o 5 rano na
nogach robi? W sumie miałem ważniejsze rzeczy na głowie, więc
powiedziałem mu, że muszę pozbyć się nowego kompletu Aishy. Weszliśmy do
środka pokoju i tam wytłumaczyłem mu cały plan działania. Podczas niego
Chung pokazał mi jakąś ulotkę, na której było napisane, że można
zmienić MK-2 komplet na inny, ładniejszy. No trzeba przyznać, że ten
jest o wiele lepszy. Więc po wprowadzeniu małych zmian w planie
czekaliśmy, aż Aisha wstanie.
Podczas śniadania zachowywaliśmy się normalnie, w ciszy jedliśmy
posiłek. W pewnym momencie Aisha zaczęła podejrzliwie patrzeć na mnie,
tak jakby przeczuwała, że coś się święci. Kątem oka na nią spojrzałem i
się uśmiechnąłem, a ona od razu pokręciła głową i skierowała się do
wyjścia. Wtedy kiwnąłem głowę w stronę Loriena i zapytał, czy pójdzie z
nim pospacerować po mieście. Rena od razu zapytała, czy by zrobili
zakupy przy okazji. Jest jeszcze lepiej niż myślałem. Aisha się
zgodziła, Chung też i tak zaczynamy nasz plan. Zanim wyszli na miasto
pożegnałem się z Zeki i dodałem by uważała na siebie. Teraz tym bardziej
coś jej nie pasowało i zapytała, czemu dziś taki miły jestem. No co za
babsko. Nie dość, że człowiek się stara to jeszcze się doczepi. Dałem
jej pstryczek w czoło i rzuciłem, że za dużo myśli. Trochę naburmuszona
opuściła pałac, a ja skierowałem się do jej pokoju.
Wszystko fajnie, tylko cholera jasna, gdzie ona schowała ten durny
komplet nazoida?! Wywróciłem pokój do góry nogami i nic zero śladu. Nie
jest dobrze... Zszedłem na dół i Rena zapytała mnie, czy przejdę się
pralni odebrać jej ciuchy. O! To będzie to. Zgodziłem się i skierowałem
się do danego miejsca.
Na miejscu poprosiłem tamtejszą obsługę o ubrania Reny i Aishy. Jak
strzał w dziesiątkę. Gdy je dostałem skierowałem się do wyjścia i
cholera na przeciwko mnie spacerowali Lorien i Zeki. Gdy go zobaczyłem, a
on mnie od razu serce zaczęło szybciej bić. Aisha już się obracała, ja
szybko za drzwi się schowałem i kątem oka zobaczyłem jak Lorien odciąga
ją od tego miejsca. Gdy teren był bezpieczny odsapnąłem i udałem się do
Aranki.
Zapytałem ją ile kosztuje wymiana starego MK-2 na nowy. Odparła, że
kilka groszy (ta kilka groszy... każda część 5milionów). Zgodziłem się
no. Dla mnie to majątek nie jest, ale jednak trochę szkoda kasy.
Wracając do pałacu znowu trafiliśmy na siebie. Tym razem było to na
rynku. Od razu się obróciłem w stronę jakiegoś stoiska, za jakimiś
ludźmi by mnie czasem nie zobaczyła. Chung i Aisha przeszli koło mnie i
szli dalej, a ja znowu odetchnąłem z ulgą.
W pałacu oddałem Renie jej ubrania, a w pokoju Aishy zostawiłem jej nowy
komplet MK-2. Przynajmniej będzie jak człowiek wyglądać... Następnie
udałem się na dzienne misje, a potem trening.
Podczas niego Cornwell chciał, ze mną pomówić. Trochę mnie to zaskoczyło, bo już trochę minęło od naszej ostatniej rozmowy.
-Elsword twoja siła jest już na wysokim poziomie.
-Ta dzieciaku, stałeś się silniejszy niż przypuszczałem.
- prychnął Mroczny i zastanawiał się nad kolejnym ruchem w partyjce
szachów z staruszkiem. Rozwaliłem się wygodnie na kanapie i zapytałem
ich, po co mnie tu ściągnęli.
-Postanowiliśmy nauczyć cię kilku nowych umiejętności które przydadzą ci się w przyszłych walkach.
-Jakich umiejętności? - zaciekawiło mnie to. Nowe umiejętności Cornwella? Czyli to co umiem, to nie wszystko?
-Z czasem się dowiesz. Cierpliwości chłopcze.
Po tej rozmowie, jakoś szczęśliwy byłem, że w najbliższym czasie będę potrafił coś nowego, innego.
Wieczorem, gdy wróciłem, skierowałem się do jadalni. Tam Aisha rzuciła
się na szyję i znowu chciała mnie udusić. Dziękowała, za prezent
(prezent jaaasne) i w skowronkach biegała po jadalni, a Rena pod nosem
się śmiała. Lorien podpierał się jedną ręką i przeglądał jakąś książkę.
Czyli nasz plan wypalił.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz