Ara coraz bardziej mnie irytowała. Wcześniej znosiłem jej zachowanie, ale teraz już naprawdę działa mi na nerwy.
Zaczęło się od powrotu do Sander. Dzienne misje to zwyczaj i norma, jednak za każdym razem towarzyszyło w nich coś dziwnego. Ara zawsze próbowała nawiązać jakikolwiek kontakt ze mną. Nawet wtedy, gdy jestem zajęty pozbywaniem się tych śmiesznych przeciwników. Zazwyczaj przytakiwałem na wszystko byleby mieć święty spokój, jednak pewnego dnia wręcz nawrzeszczała na mnie, czemu tak się zachowuje względem niej. Na szczęście wydłużenie swojej wypowiedzi o parę słów wystarczyło, by się uspokoiła.
Chodząc po mieście była zawsze blisko mnie i czasem trzymała za ramię, jakby się bała, że ją zostawię czy coś. Jak wyżej pisałem, do pewnego momentu nie przeszkadzało mi to, ale teraz jest to strasznie denerwujące. Najbardziej dziwi mnie jej reakcja, gdy ktoś sugeruje, że jesteśmy parą.
Właśnie, parą. Psychopata wypuszczony na świat i zwykła dziewczyna, która straciła wszystko, a jej brat jest naszym przeciwnikiem. Rzecz jasna, Ara za każdym razem na takie typu uwagi reagowała bardzo gwałtownie. Wrażliwa? Chyba tak się nazywa takich ludzi. Podobno takich ludzi łatwo idzie złamać i zniechęcić do siebie. Może czas to sprawdzić, bo po podsumowaniu tego wszystkiego wychodzi, że jednak jej zależy na czymś więcej niż przyjaźń.
Zastanawiam się tylko, dlaczego ona tego chce. Sama dobrze wie jaki jestem, a pomimo to... Ktoś taki jak ja nigdy nie zrozumie tego uczucia. Jest za późno dla mnie w tej kwestii.
Było koło południa. Nim wróciliśmy do pałacu, Ara chciała kupić coś z sklepu. Nie miałem nic przeciwko. Kilka minut dłużej. Weszliśmy do sklepu z akcesoriami i innymi dodatkami. Dziewczyna chciała kupić kilka spinek i innych pierdołek. Gdy już je kupiła skierowaliśmy się do wyjścia. Wtedy pomyślałem, że to będzie dobra okazja by uświadomić jej kilka rzeczy. Wole zrobić to bez obecności jej przyjaciół. Zapytałem ją, czy chciałaby jeszcze pospacerować po mieście. Była lekko zdziwiona, w sumie nie ma co się dziwić. Po chwili namysłu z uśmiechem odparła, że nie ma nic przeciwko. Ara, czy dalej będziesz się do mnie tak uśmiechać po tym co ci dzisiaj zrobię?
Przeliśmy przez rynek, centrum, park i znaleźliśmy się na obrzeżach miasta. Żeby jakiś debil co to czyta nie pomyślał, że na jakimś zadupiu. Nie, obrzeża miasta w większości są zaopatrzone w gamę różnych roślinności, co w połączeniu daje niesamowity krajobraz.
Zatrzymaliśmy się na chwilę. Kątem oka spojrzałem na nią. Widać, że była szczęśliwa, jednak ja...
- Ara, wiesz czemu cię tu przyprowadziłem?
- Zgaduję, że chcesz mi coś powiedzieć - odparła i spojrzała w moją stronę.
- Dokładnie tak... - skierowałem wzrok przed siebie i dodałem: - Naprawdę myślałaś, że nie zauważę, co chcesz osiągnąć?
- O co ci chodzi? - Jej głos lekko drżał, nawet nie musiałem na nią patrzeć by wyczuć, że jest zdenerwowana.
- Nie udawaj głupiej chyba, że taka jesteś. Chociaż możliwe, że jest w tym ziarenko prawdy - zaśmiałem się i spojrzałem na nią. - Naprawdę myślałaś, że zainteresuję się taką wieśniacką dziewuchą jak ty? Sądziłaś, że uda ci się do mnie dotrzeć przez zbliżenie się do mnie? Jesteś idiotką, czy co? Ha ha, ale wiesz przynajmniej dobrze się bawiłem przez ten czas i dając ci złudne... marzenia.
Jej reakcja była jednoznaczna - zdziwienie i strach. Tak, strach jest największym wrogiem człowieka, gdy wie, że jest w niebezpieczeństwie i to co ukrywał wyszło na jaw. Tak, Ara, przekonasz się jak to jest w żyć w strachu przed osobą mojego pokroju. Nie trzeba było długo czekać, aż w końcu rozpłakała się.
- Więc ty... przez ten cały czas... - Ledwo słowa umiała z siebie wydusić. Żałosne, ale na tym nie zaprzestanę.
- Dokładnie tak moja droga. Bawiłem się tobą i tymi twoimi nędznymi uczuciami, ha ha. Ludzie, którzy je posiadają są tacy słabi, a ty jesteś tego idealnym przykładem. - Rozbawiony całą sytuacją przyglądałem się jej z wrednym uśmieszkiem, którego nie potrafiła znieść i próbowała uciec stąd. Tak, w końcu odsunęła się ode mnie i uciekła z płaczem i przerażeniem. Zaśmiałem się tylko i krzyknąłem do niej, że już ode mnie nigdy nie ucieknie.
Tak właśnie jest z ludźmi, którzy są wrażliwi. Wystarczy zranić ich delikatne uczucia i popadają w rozpacz. Przez jakiś czas będę musiał podtrzymać jej strach względem mnie. Potem już będzie z płatka.
Wchodzisz na własną odpowiedzialność^^ Nie odpowiadam za to w jakim stanie stąd wyjdziesz:P Niektóre wpisy zawierają treści erotyczne oraz "łacinę podwórkową". Nie chcesz nie czytaj, chcesz czytać - robisz to sam z własnej woli
Strony
- Pamiętnik
- Postacie
- Galeria na deviantArcie
- Muzyka
- One shot - Rany przeszłości
- One shot - Sekret
- One shot - Magiczna kula
- One shot - Taniec - najpierw koszmar, potem hobby
- One shot - Halloween
- One shot - Niebezpieczny romans
- One shot - Dziwne morderstwa
- One shot - Tylko jeden dzień
- One shot - Z przyjaźni do miłości?
- One shot - Czas na śluby
- One shot - Apokalipsa chan
- One shot - Widziałam anioła, upadłego anioła
- One Shot - "... w tym momencie stałem się potworem...
- One Shot - Perfect Duo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz